Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
408 postów 2142 komentarze

RP - Primum Non Nocere

Ryszard Opara - Lekarz z powołania. Polak - Patriota. Humanista. Misja i Cel Mojego Życia - Pomagać innym ludziom.

AMEN-Autobiografia Naukowa-Odc.50

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

GIEŁDA Papierów Wartościowych (Bez-Wartościowych) - W Warszawie. Operacje Oszustów Banku Pekao SA.

GIEŁDA Papierów Wartościowych (Bez-Wartościowych)! - W Warszawie.

W roku 2001, skończyła się właściwie "Bonanza obrotu gotówki", zapanowała inna„hossa”- na Polskiej Giełdzie.
Departament Bankowości Prywatnej Pekao SA i Centralny Dom Maklerski Pekao SA zaczęli mnie przekonywać – aby zainwestować właśnie tam. Twierdzili wprost: to najlepsza, jedyna alternatywa zarabiania pieniędzy.
Analitycy BP oraz Prezes i Wiceprezes, niemal co tydzień, dość sugestywnie przekonywali mnie do zakupu
akcji na GPW. Ja próbowałem nawet rozumieć nawet powody...Interesy muszą się kręcić...

Na początku nie byłem tym zbytnio zainteresowany, uważając- inwestycje giełdowe jako obarczone dużym ryzykiem, zwłaszcza w krajach takich jak Polska – wchodzących dopiero w rynek kapitałowy.
Pewnego dnia, prezes Bankowości Prywatnej, P. Paweł Suszczyński, zaprosił mnie na lunch do eleganckiej Restauracji „Zachęta”. Był tam również ówczesny wiceprezes Zarządu Pekao SA – P. Cezary Smorszczewski (odpowiedzialny, za tzw. „corporate finance” - czyli finanse dla dużych korporacji).
Po krótkich kurtuazjach okoliczościowej „mowy trawy” - panowie zaproponowali mi dobry interes.
Inwestycję w ORBIS SA. Tak na początek. Powiedzieli, że zorganizują dla mnie - duży pakiet, około 10%
- akcji tej spółki giełdowej- operatora największej sieci hoteli w kraju.
Obaj doskonali znali moją historię, przeszłość...jako inwestora i operatora prywatnych szpitali w Australii. Argumentowali, że hotele - to wprawdzie nie służba zdrowia - ale są też w tym biznesie duże analogie... w czym było sporo prawdy a duża część zysków w szpitalach...rzeczywiście zawsze pochodziła z usług „hotelarskich”. (zgodnie z prawdą).

Obaj panowie przedstawili mi w skrócie obecną sytuację Orbisu, z której wynikało, że największym wówczas - jego akcjonariuszem była francuska firma ACCOR, która miała ok. 35% akcji oraz inni, znani bardzo Polscy inwestorzy jak np.: Michał Sołowow., Zbigniew Jakubas.
Przekonywali mnie... gra jest naprawdę „warta świeczki” i jak wynikało z ich "dobrze poinformowanych źródeł" - Zarząd Accor może być zainteresowany sprzedażą swojego pakietu.
Gdybym zaś się nimi dogadał na rozsądnych warunkach – Pekao zorganizuje dla mnie kredyt finansujący całą transakcję – i w ten sposób pomogą mi...  przejąć kontrolę nad Orbisem SA.
Była to dla mnie w sumie „propozycja nie do odrzucenia” tym bardziej, że hotele, jak wiadomo... to w sumie dochodowe nieruchomości, z dużym potencjałem.
Zgodnie z moją złotą zasadą...autorstwa Alexa Kadyksa -„Income Producing properties”.

W dodatku znałem dobrze Prezesa Orbisu, P. Macieja Grelowskiego – znakomitego, rozsądnego menadżera, który od wielu lat prowadził firmę i pozytywnie wyrażał się na temat przyszłości Orbisu- oraz propozycji Banku.
Po kilku rozmowach z nim i krótkiej analizie wyników finansowych Orbis S.A. zdecydowałem się na inwestycje – kupując znaczny pakiet akcji spółki.
(Pan Maciej, w roku 2000, pomógł mi bardzo urządzić 25 rocznicę naszego ślubu oraz moje 50-te urodziny w Krakowie – i od tego czasu - do pewnego czasu, byliśmy nawet dobrymi przyjaciółmi).
Tydzień później udaliśmy się z panem M. Grelowskim do Paryża - aby negocjować transakcję zakupu akcji OrbisuSA - będących własnością Accor.
Spotkanie z Prezesem firmy „Accor”, było dobrze przygotowane, kordialne, ale nie przyniosło oczekiwanych rezultatów. Francuzi byli raczej zaskoczeni naszą ofertą i - jak twierdzili, w ogóle nie zainteresowani sprzedażą swoich akcji Orbisu.
Bardzo się jednak ożywili, dowiadując się o moim pakiecie, natychmiast zaproponowali jego kupno.
Widząc, jak bardzo im na tym zależy, wynegocjowałem znakomitą cenę - dwukrotnie wyższą niż…
sam zapłaciłem.
I tak po raz kolejny, właściwie bez ponoszenia kosztów; bez podatku, podwoiłem swoje pieniądze.
Był grudzień 2001 r. Byłem w bardzo optymistycznym nastroju.
Miałem sporo gotówki, dobrze prosperującą firmę i w jakimś sensie czułem narastający własny potencjał.
„I was on the top of the World”. (Byłem na wierzchołku świata).
Jeszcze wtedy nie wiedziałem, że zaczynają się zbierać nade mną ciemne chmury klęski.
Transakcja Orbisu (krótka, konkretna i dochodowa), przekonała mnie do dalszej współpracy z Pekao SA.
Wtedy nie przypuszczałem, że była to raczej „przynęta” i jak się popularnie mówi „podpucha”.

Władze Banku od dłuższego czasu, przekonywali mnie bowiem do dużej inwestycji w akcje ELEKTRIM SA. Szczególnie nasiliło się to w końcu roku 2001, często dzwonili do mnie w tej sprawie: Pani Maria Wiśniewska – ówczesna Prezes Pekao SA, a także inni członkowie Zarządu, głównie – pan Cezary Smorszczewski.
Wszyscy przypominali znakomity rezultat końcowy zakupu akcji ORBIS-u SA, zapewniając o możliwej
„powtórce z rozrywki” czyli zakupie znaczącego pakietu akcji spółki Elektrim SA, a następnie odsprzedaży ich - jednemu z dwóch, największych, strategicznych inwestorów w ERA GSM: Deutsche Telecom (DT) albo też...
Vivendi Universal (jedna z największych telekomunikacyjnych firm francuskich) – którym, w sumie niewątpliwie zależało na kontroli ELEKTRIM-u.
Logika takiego rozumowania - była dla mnie oczywista: "Gdzie się dwóch bije - trzeci może skorzystać"

Kluczowym bowiem aktywem Elektrim-u SA, były udziały w ERA GSM - ówcześnie największego operatora telefonii komórkowych w Polsce. Ponad 8 mln abonentów przyczyniło się do tego, że...firma była bardzo dochodowa i chociaż miała spore koszty operacyjne i potrzeby inwestycyjne; perspektywy na przyszłość były znakomite. Zresztą to wszystko prawda. Już wtedy, jak i dziś... najlepsze interesy robi się... na informatyce - Internet, media społecznościowe np. Facebook., a telefonia komórkowa była jednym z podstawowych i szybko rosnących narzędzi globalnej telekomunikacji.
Zarząd Pekao SA przekonywał mnie, że zarówno DT, który posiadał 48% akcji ERY, jak i Vivendi Universal,
(który rok wcześniej nabył pakiet 26% akcji Elektrimu- za olbrzymią kwotę – ok. 2 miliardów Euro!!!) -
byli zainteresowani przejęciem całkowitej kontroli nad ERĄ - a przy tej okazji, nad całym rynkiem telefonii komórkowej w Polsce.
Wiadomo, jak przypomninali - "gdzie się dwóch bije – tam trzeci może skorzystać".

Byłem przekonywany przez Bank Pekao SA i CDM, że mam szansę... a z ich pomocą mogę zostać -
właśnie tym trzecim- beneficjentem walki gigantów o kontrolę i na tym bardzo dużo zarobię....
Wszystko wydawało się logiczne.
Do inwestycji namawiali mnie także inni, którzy sami chcieli to zrobić ale.. jak mówili - nie mieli moich pieniędzy.

Jedyny problem stanowił czas podpisania umowy; Był koniec roku... Święta Bożego Narodzenia nie sprzyjały zawieraniu nowych transakcji. Dlatego też, pomimo nacisków ze strony Zarządu Pekao, próbowałem przenieść
całą tę inwestycję na Nowy Rok. Zresztą z kilku powodów. Miałem wprawdzie - od czasu inwestycji w ORBIS- konto w Centralnym Domu Maklerskim (CDM) i w Banku Pekao SA- rachunek inwestycyjny, ale akurat wtedy,
nie bylo tam żadnych środków.

Wszystkie pieniądze były ulokowane na terminowej lokacie w Obligacjach Skarbu Państwa, a wiadomo bez gotówki nie można nic kupić. A szczególnie albo tym bardziej akcji na giełdzie. 
Cała tranzakcja "zawisła" więc w przestrzeni...tego czasu.

Święta spędziliśmy z rodziną w domu. W 2-gi dzień Bożego Narodzenia (26.12) pojechaliśmy do Krynicy Górskiej na narty, gdzie wspólnie z przyjaciółmi, mieliśmy zamiar spędzić ostatnie dni starego roku - no i Sylwestra. 
(był wśród nich m.in. Andrzej Majkowski, Minister Spraw Zagranicznych Prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego).

Było naprawdę miło i sympatycznie. Nic dziwnego, że nie bardzo nam się chciało – (zwłaszcza żonie z dziećmi) - wracać do Warszawy i rozmawiać o interesach czy też podpisywać jakieś zlecenia zakupu, dokumenty kredytowe, inwestycyjne itd itp..
Tymczasem już w czasie świąt rozdzwoniły się telefony, od osób z Zarządu Pekao SA. Przekonywano mnie,
dość namolnie, że jeżeli chcę dobrze zarobić - muszę zakupić akcje Elektrimu szybko, czyli TERAZ - jeszcze przed końcem roku. Sugerowano pilny powrót do Warszawy.
Odmówiłem z powodów, jak wyżej.
Poza tym żona, dzieci i nasi znajomi – wszyscy byłi bardzo niezadowoloni, że ja, niemal na okrągło rozmawiam przez telefon – a nie zajmuję się nimi, nie uczę np. dzieci jeździć na nartach.
(Była z nami wtedy cała rodzinka w tym sześcioro dzieci i spora grupa znajomych)
Doszło nawet do awantury, bowiem, w pewnym momencie, Doronia musiała pójść z dziewczynkami do toalety,
a mojemu synkowi -Rysiowi (miał 4 latka), też "bardzo się chciało". Ja „wisiałem cały czas na telefonie”- no i... Rysio „zlał się” w majtki. Dostałem więc - całkiem słusznie - od żony porządny OPR.
Miała absolutną rację; po fakcie bardzo żałowałem, że jej nie posłuchałem, że nie zajmuję się rodziną... tylko ciągle jakimiś tam interesami. Było mi głupio zarówno w stosunku do rodziny, jak i swoich przyjaciół, którzy po prostu chcieli ze mną pogadać, napić się... 

W końcu, aby uciąć dalsze nieporozumienia i dyskusje z obu stron, w dniu 27 grudnia 2001r, przed wieczorem, zgodziłem się „telefonicznie” na zakup znacznego pakietu akcji ELEKRIM S.A.
Zaznaczyłem jednak wyraźnie, w rozmowie z maklerem CDM Pekao S.A.- P. Bożeną Kłopotowską, że nie mam żadnych pieniędzy na rachunku inwestycyjnym; brakuje ważnego zlecenia zakupu akcji; a przede wszystkim, musimy uzyskać dodatkową, dużą linię kredytową, którą przecież wpierw musi zatwierdzić Komited Kredytowy
a potem Zarząd Banku Pekao.
W skrócie...powiedziałem jej - nie mamy środków koniecznych do zakupu proponowanej ilości akcji.
W odpowiedzi, chwilę później dostałem zapewnienie od Zarządu, że wszystko będzie pozytywnie załatwione po Nowym Roku.
Wszystko było bardzo NIELOGICZNE, aby finalizować inwestycję, w takich warunkach, a jednak…
Wtedy nie bardzo rozumiałem, dlaczego bankowi tak bardzo zależy na tej transakcji przed końcem roku? Sugerowałem...przecież wszystko, możemy zrobić na spokojnie, już po moim powrocie 4-go stycznia.
Tym bardziej, że giełda w okresie świątecznym właściwie nie działa, nic więc wielkiego się nie stanie,
jeżeli transakcja dojdzie do skutku - kilka dni później.

Jednak Pani Prezes i członkowie Zarządu Banku, grając trochę na mej próżności oraz chęci łatwego zarobku,
byli nieugięci przekonując mnie, że po Nowym Roku cena akcji pójdzie znacznie do góry...
I to napewno - na 100% - a wtedy będę miał znacznie mniejsze profity.
Argument rzeczywiście trudny do odrzucenia w dyskusji – z Zarządem Banku.
To przecież podmiot zaufania publicznego...

Jednocześnie prosili, abym zaraz po Nowym Roku podpisał wszystkie konieczne papiery i aneksy do umowy kredytowej. A kiedy trochę żartując powiedziałem: no ale przecież finansowania i umowy kredytowej - jeszcze może nie być, bo przecież Komitet Kredytowy Banku nawet nie podjął stosownej uchwały...

W odpowiedzi zapewniono mnie, że wszystko będzie zrobione 2 stycznia 2002 r...
Zapytałem więc: "a co będzie jeżeli złamie nogę...na nartach...będąc po kieliszku szampana..." 

Oni odpowiedzieli z powagą...
„żebym bardzo uważał na siebie i nie łamał żadnych kości...żebym też nie pił - tylko na złość Bankowi”.

Patrząc wstecz, sam się sobie dziwię, jak mogłem się zgodzić na tę inwestycję w takich warunkach, oraz w takich okolicznościach. Faktem było jedno:

Nigdy przez głowę mi nie przeszło, że Bank Pekao S.A., jego Zarząd i pracownicy, mogą dopuścić się takiego oszustwa.

Koniec Odcinka 50


Ryszard Opara
 

KOMENTARZE

  • Pan Ryszard Opara
    Panie doktorze Opara,

    Skierowałem do Pana skargę na administrację za niesłusznego bana.
    kilka godzin temu rzeczona skarga została "zadołowana" do lochu przez Ruszkiewicza bez rozpatrzenia jej przez Pana.
    Zrozumiałe, że oczekuję od Pana, jako Redaktora Naczelnego, reakcji - innej niż "strusia".

    Przy okazji przypominam Panu i Czytelnikom Pańską deklarację (fragment)

    ""@Jarek Ruszkiewicz SL 22:31:10

    "Tak jak mówiłem wielokrotnie - Neon24.pl jest otwarty dla wszystkich, którzy chcą tutaj publikować. Nie ma znaczenia skąd oni są ani jakie mają opinie.
    Nie ma cenzury. Jedynym ograniczeniem jest regulamin.Podstawowa zasada - Nie wolno ludzi obrażać.
    Bardzo ważną dla mnie rzeczą jest też kultura wypowiedzi - artykułów i komentarzy. (...) obrażanie autorów - to rynsztok i jeszcze raz bardzo proszę tego nie robić.

    Pozdrawiam

    Ryszard Opara
    nadużycie link skomentuj
    Ryszard Opara 29.10.2018 02:33:52""

    Pozdrawiam Pana i pozostaję w oczekiwaniu na odpowiedź!
  • @1abezmetki 04:48:34
    Znowu zaczynasz?
    Na razie dam ci 2 tygodnie. Potem zobaczymy.
    I nie zawracaj dupy p.Oparze.
  • @1abezmetki 04:48:34
    Szanowny Panie 1abezmetki,

    Myli się Pan.
    Pana notkę zatytułowaną:
    "Źle się dzieje na "Poletku Pana Boga" - doktorze Oparo!" - ja osobiście przeniosłem do lochu.
    Bez konsultacji z administracją czy P. Ruszkiewiczem.

    Uważam, że Pana notka jest nie na miejscu - dyskusja pod nią dla mnie wprost żenująca. Doszedłem do wniosku, że Redakcja Neon24 powinna się zdystansować od tego typu wpisów.

    Ja jak najbardziej jestem za wolnością słowa i tak jak Pan zacytował:

    "Neon24.pl jest otwarty dla wszystkich, którzy chcą tutaj publikować. Nie ma znaczenia skąd oni są ani jakie mają opinie.
    Nie ma cenzury. Jedynym ograniczeniem jest regulamin.Podstawowa zasada - Nie wolno ludzi obrażać.
    Bardzo ważną dla mnie rzeczą jest też kultura wypowiedzi - artykułów i komentarzy. (...) obrażanie autorów - to rynsztok i jeszcze raz bardzo proszę tego nie robić".

    Natomiast ważne są także tematy, treści i sprawy, którę mają być na Neon24 publikowane.

    Neon24 - ma być Forum Dyskusji Polaków - ale nie "nawalanek", czy też wzajemnych oskarżeń, pomówień i kłótni absolutnie "poniżej pasa".

    Nie chcę tu wiecej widzieć "nawalanek" osobistych, rozmaitych form dyskusji na poziomie poniżej szamba czy rynsztoku.

    Jeżeli Pan i kilka innych osób piszących podobnie, (np. TzW, Nibiru i im podobni)-chcecie się tym zajmować - róbcie to u siebie, gdzie indziej.
    Zróbcie sobie własne szambo i rynsztok.

    Nie będziecie tego robić w Neon24.pl

    Pozdrawiam

    Ryszard Opara
  • @Ryszard Opara 07:02:07
    Panowie polubcie się asertywnie.
    Dla dobra tego wartościowego portalu.
  • @Ryszard Opara 07:02:07
    Ryszard,
    Chciałeś dyskusji to masz...
    Ten troll, którego tak broniles to jest zwykła gnida.
    Jest od wielu dni odblokowany i zobacz jaki robi użytek.

    Jeśli szanujesz tych co piszą i komentują to ja załatwię resztę. I żaden troll nie będzie nam robił na głowę.
  • @1abezmetki 04:48:34
    Szanowny Panie bezmetki,
    Bardzo dziękuję za Pański komentarz. Czytając go, przeniosłem się na chwilę w piękny świat mojego wczesnego dzieciństwa, a konkretnie do chwili kiedy ktoś (nie pamiętam już kto) czytał mi bajkę o zającu, lisie i wilku.
    Otóż w skrócie, w tej bajce chodziło o to, że niewinny zajączek hasał sobie beztrosko po słonecznej polanie i zauważył, że za drzewem czai się krwiożerczy lis. Więc naiwny zajączek postanowił udać się do króla lasu wilka ze skargą na lisa, że ten chce go zjeść.
    Wilk nie namyślając się długo przywołał lisa i groźnie zapytał : czy to prawda lisie, że chcesz zjeść zająca ?
    Tak - odpowiedział lis.
    Ty łajdaku, ty bydlaku - skrzyczał go wilk- chciałeś sam zjeść zająca ? To mój posiłek. I na oczach lisa rozszarpał i zjadł biednego zająca.

    A w życiu Panie bezmetki czasami jak w bajce.

    P.S. Poza tym proszę wreszcie zrozumieć, że są miejsca otwarte dla wszystkich, gdzie kwitnie pełna swoboda wypowiedzi i pluralizm i że można w tych miejscach dyskutować o wszystkich kolorach, pod warunkiem, że będzie to kolor czarny.

    Pozdrawiam
  • @Ryszard Opara 07:02:07
    cyt.: "Jeżeli Pan i kilka innych osób piszących podobnie, (np. TzW, Nibiru i im podobni)-chcecie się tym zajmować - róbcie to u siebie, gdzie indziej."

    Coś mi się widzi, że Szanowny Pan Doktor stosuje taktykę podobną do krytykowanego Banku PKO. No bo najpierw zachęca syrenim śpiewem do otwartości, uczciwości, sprawiedliwości, działania dla dobra ogółu, patriotyzmu, itd. Następnie, gdy już "oswojony" delikwent otworzy się, zaufa portalowi, nauczy się odpierać ataki obcej agentury, wyraża bez zahamowań własne poglądy, to wtedy dostaje po łbie i nie ma się gdzie odwołać, gdyż portal stosuje podwójne standardy: "swoi" mogą krytykować, atakować, bronić się i obrażać oponenta, a frajerzy "niet". To jak to jest Panie Doktorze? Nie można być za a nawet przeciw.
  • @Jarek Ruszkiewicz SL 08:24:07
    Jarek,

    Naprawdę nie masz się co denerwować...
    Odpowiedziałem Panu 1abezmetki, spokojnie, zgodnie z faktami - to ja umieściłem jego notkę w lochu - jako, że my się od tego dystansujemy.
    I tyle.... Oni mogą sobie nadal tam gadać, nawijać bez końca.

    Stress to jedna z najgorszych rzeczy współczesności, jedna z głównych przyczyn chorób cywilizacji.

    Szkoda zdrowia.

    A więc pozdrawaim Ciebie i Pana 1abezmetki.
  • @tańczący z widłami 11:45:22
    Szanowny Panie TzW,

    Dziękuję za bajkę. Jak Pan widzi wszystkie bajki są z życia wzięte a więc
    wraca do życia.

    Ale przynajmniej w tym komentarzu odpowiedział Pan bardzo uprzejmie.
    Rozumiem, że z ironią - ale kulturalnie - i takie komentarze szanuję.

    Pozdrawiam
  • @Nibiru 13:42:49
    Szanowny Panie Nibiru,

    Trochę Pan chyba może przesadził porównując Neon24.pl do Banku PKO.
    Poza tym ja nie piszę o Banku PKO (Bank Polski) a o Banku PEKAO SA.
    A to wbrew podobnym nazwom - dwa różne Banki.

    Moim zdaniem ja nie stosuję żadnych podwójnych standardów.
    Jak wspomniałem każdy ma prawo do własnego zdania i własnej opinii.
    Tylko chciałbym aby nasza dyskusja i wymiana poglądów była na wysokim kulturalnym poziomie.
    Bez kłótni, bez wzajemnego obrażania się.

    Nie chciałbym, żeby to była zwyczajna, prostacka "nawalanka".

    Jeżeli chce Pan pisać na jakiekolwiek tematy polityczne - prosze bardzo.
    Bez względu na to czy Pan jest "prorosyjski czy antyrosyjski" czy Pan jest "proamerykański czy antyamerykański" czy Pan jest "zwolennikiem Żydów czy antysemitą". Tak samo może Pan pisać na wszystkie inne tematy - zgodnie z zakładkami Neon24.pl.

    Jak zawsze mówiłem Neon24.pl - ma być Forum Dyskusji Polaków - a nie "ringiem boksujących się prymitywów.

    Zapraszam do merytorycznej, kulturalnej dyskusji i wymiany zdań.

    Pozdrwiam
  • @Ryszard Opara 14:33:12
    Spoko Ryszard..
    Dobrze, że interweniowales bo to zamknie tę nawalanke.
    Jeszcze kiedyś pewnie będziesz musiał interweniowac bo trolle to jak głowa hydry. Ale my pilnujemy podwórka :)
  • @Ryszard Opara 07:02:07
    ŻEGNAM!
  • @1abezmetki 21:03:20
    No...
    Ładnie się pożegnales i wypad. Żebym więcej cię nie widział :))
  • z duzym opoznieniem
    dziekuje Panu Oparze za wyczerpujaca odpowiedz na moje pytanie: po co?
    Kazdy z wymienienych powodow moglby byc tematem do dyskusji.
    Dziekuje rowniez Koledze Z Widlami za cieple slowa i Panu Wojtasowi za dygresje. Nie odpowiedzialem, bo...
    Bo czasami po prostu adrenaliny brakuje...
    Bo - po co?
    Od dnia smierci mojej zony bylem na wielu pogrzebach.
    Mniej lub bardziej osob mi bliskich lub tylko znajomych.
    Nie skladam zadnych kondolencji. Zadnych slow - bo sa to tylko banaly.
    Tylko w milczeniu przytulam tych pograzonych w zalu, rozpaczy.
    .................................................
    Szanowny Panie Opara,
    z duzym zainteresowaniem czytam kolejne Pana odcinki wlasnej biografii.
    I nie tylko. Komentarze innych to tez fascynujaca lektora.
    Na ogol bywa tak, ze oceniamy innych poprzez pryzmat samego siebie.
    I niezdajac sobie z tego sprawy w swoich komentarzach wydajemy swiadectwo samemu sobie. Swiadectwo, ktore nie zawsze musi byc nam mile :).
    .............
    Swiat internetu - to swiat wirtualny.
    Mozemy sobie pisac, co chcemy.
    Rozmawiamy z osobami, ktorych nie znamy.
    Wchodzimy w dyskusje, polemiki... Ktore i tak pozostaja bez znaczenia. Sami sobie stwarzamy problemy i tracimy czas kosztem realnego zycia.
    Ilez godzin mozna siedziec przed kompem i pisac, i odpisywac...?
    Czy to ma byc tresc naszego zycia?
    W swiecie nieograniczonej mozliwosci komunikowania sie pozostajemy - paradoks - samotni.
    ................................
    Czasami jest nam zle...
    Ale ten swiat jest piekny.
    Tak dlugo, jak tancza kobiety
    https://www.youtube.com/watch?v=mEVB_QAtgwI&list=RD029qy6iDmYPT4

    Ja tez tak tancze :)))

    Serdeczne pozdrowienia :)



    ?
  • @krysz 00:39:41
    jestem ciekaw, co jest wirtualnego w świecie internetu ?
  • @interesariusz z PL 10:04:49
    Witam i odpowiadam...
    Terminu "wirtualny" uzylem jako algorytmu dla swiata realnego.
    Swiat realny - to swiat stalego podejmowania decyzji i ponoszenia tychze konsekwencji. Mniej lub bardziej waznych...
    Posluze sie trywialnym przykladem swiata realnego.
    Jezeli chce mi sie sikac to mam tylko dwie mozliwosci podjecia wyboru.
    Albo pojde i sie wysikam - albo nie.
    Jezeli podejme decyzje, ze pojde...
    Tu mam kolejna alternatywe. Albo robie to natychmiast, albo troche pozniej.
    W przeciwnym wypadku musze sie liczyc z kosekwencja, ze sie w gacie posikam.
    Ocena tego, co jest realne, a co jest wirtualne jest bardzo subiektywana.
    Kolega Jan Pawel czesto pisze o potrzebie modlitwy, o przepowiedniach i objawieniach. Dla Niego jest to wazne i realne.
    Dla mnie - nie ma to zadnego znaczenia. Dla mnie - to swiat wirtualny.
    Czy powinienem wchodzic z Nim w polemike?
    Piszac "swiat internetu" mialem na mysli wszelkiego rodzaju "blogownie".
    Opisywane zdarzenia - i owszem - moga miec realny wplyw na moj swiat realny.
    Ale juz samo blogowanie na temat tych zdarzen - nie ma zadnego.
    Bo ci, ktorzy bloguja i tak nie maja znaczenia na jakiekolwiek decyzje.

    W jakiejkolwiek dyskusji moja opinia i tak jest bez znaczenia.
    Kilka osob przeczyta...
    Zgodzi sie, lub zaprzeczy.
    Moge sie narazic w najgoryszym przypadku na uwage: krysz... ty (i tu brzydkie slowo). I jaki to ma wplyw na moje zycie? :)

    Swiat finansow Pana Opary i jego wnioski jest dla mnie fascynujacy.
    Czytam z duzym zainteresowaniem.
    Ale cokolwiek Pan Opara napisze - to i tak nie ma znaczenia na to, co jutro zjem na sniadanie :)

    Mam nadzieje, ze udalo mi sie Panu przyblizycz moje pojecie "wirtualnego swiata internetu".

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930