Gorące tematy: COVID-NEWS Antypartia Ruch Oporu 2020 Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
520 postów 3361 komentarzy

RP - Primum Non Nocere

Ryszard Opara - Lekarz z powołania. Polak - Patriota. Humanista. Misja i Cel Mojego Życia - Pomagać innym ludziom.

Jak do współczesnej medycyny wprowadzono „voodoo” cz 2.

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Według niektórych liderów ludzkości - W życiu człowieka - najważniejsze jest nie życie - ALE INTERES. No i ile można na tym zarobić...

Słowo wstępne:

Tak jak pisałem już w kilku swoich poprzednich artykułach:
„Najważniejszą rzeczą w życiu każdego człowieka, bez wględu na jego wiek, płeć, pochodzenie,
zawód, pozycję społeczną czy materialną jest po prostu życie. Dobre, spokojne i długie życie.

To zaś z kolei – bardzo ściśle wiąże się ze zdrowiem.
Chyba nie ma na naszym świecie – świadomego człowieka, dla którego zdrowie i życie, byłoby kwestią
całkowicie nieistotną, czy wprost obojętną.
A przecież niemożliwe jest dobre, spokojne i długie życie – bez dobrego zdrowia.
Wiem, że to banały; można je powtarzać wprost bez końca – ale takie są realia, znane od początku istnienia ludzkości, niezmienne w czasach współczesnej rzeczywistości.
I tak niewątpliwie będzie zawszedopóki na naszym świecie będzie życie i świadomy człowiek.

Zdajemy sobie jednak sprawę, że w ostatnich latach realia i fakty dotyczące przyszłości ludzkości
a przede wszystkim zdrowia i życia – w dobrych warunkach – stają pod coraz większym
znakiem zapytania i braku pewności...
Właściwie dzisiaj, w okolicznościach, będących następstwem Pandemii Covid-19, bardzo trudno
jest zdefiniować przyszłość człowieka i ludzkości. Bardzo trudno wprost przewidzieć, w jakim kierunku
to wszystko zmierza - co będzie dalej - jak będzie wyglądało życie na Ziemii - za 100 lat.

Może dla niektórych osób (myślących: jakoś to będzie) - takie sprawy są nieważne. Dla mnie nie.
Dla mnie: kwestie życia, zdrowia i istnienia - są to sprawy absolutnie najważniejsze w moim życiu.
I nie mają racji osoby, które czytając moje słowa, komentują, że jestem skrajnym pesymistą -
dość negatywnie nastawiony do obecnej rzeczywistości...
Dla mnie najważniejszą w życiu sprawą jest PRAWDA i właściwe zrozumienie rzeczywistości...
Taki już jestem – i takim zapewne pozostanę...

Kiedy byłem studentem medycyny, (nawet przedtem w liceum), pasjonowała mnie bardzo mikrobiologia,
zjawiska dotyczące istnienia bakterii, wirusów, pierwotniaków i innych organizmów, które razem z nami
(ludzmi) oraz całym światem zwierzęcym funkcjonują na naszym świecie.
Przecież nasz świat, jest jedną wielką areną walki o byt, o przetrwanie ale z drugiej strony wszystko
musi się odbywać w określonej formie współistnienia.
Przecież, są np. bakterie, wirusy, konieczne dla procesów trawienia – a kolei inne mikroorganizmy,
próbują „zabić” człowieka, głównie po to, aby one same mogły się rozmnażać, rozwijać.

A przecież...realia istnienia, są w sumie proste i smutne. Każde życie, końcy się tak samo, podobnie.
Wielkim autorytetem dla mnie w latach studenckich był Ludwik Pasteur, który przecież niejako,
to właśnie wszystko wykrył, przekazał całej ludzkości, potomności...
Czytając życiorys Pasteura, zapamiętałem jego ostatnie słowa, które bardzo mnie wówczas zdziwiły.
Pasteur, umierając, rzekomo jako świadomy człowiek, rzekł, że wszyskie odkrycia jego życia, to tak
naprawdę „wymysły bujnej świadomości”, że to „wszystko nieprawda”...
Wczoraj, próbowałem znaleźć, przypomnieć sobie dokładnie, jego ostatnie słowa w Internecie, ale...
nic podobnego nie znalazłem.

Według ostatnich danych z Googla – Ludwik Pasteur, rzekomo miał powiedzieć:
“Gentlemen, it is the microbes, who will have the last word in our world.”
(„Panowie – ostanie słowa na naszym świecie – będą należały do mikroorganizmów”).

Nie wiem, czy moja pamięć całkowicie, w miarę upływu lat, aż tak bardzo się zmieniła, czy też...
to się obecnie dzieje w naszej rzeczywistości – jest wytworem mojej wyobraźni...
Ale fakty są takie:
Mamy dzisiaj na całym świecie Pandemię Covid – a więc być może Pasteur miał absolutną rację –
być może jednak te racje, włożyła w usta Pastura – dzisiajsza rzeczywistość...I ludzie, którzy nią kierują.
No i być może – przyszłość ludzkość jest całkowicie uzależniona od mikroorganizmów/wirusów –
i to właśnie ONE- te wirusy – będą miały ostatnie słowo – w historii ludzkości...

Dr. Ryszard Opara

PS. Pierwsza część artykułu P. Marii miała ponad 6,000 odsłon, wywołała też dosyć burzliwą dyskusję.
Cytuję poniżej drugą część – dla przemyśleń i do dyskusji na temat współczesnej medycyny, oraz
najważniejszego tematu: Przyszłości Ludzkości.

Jak do współczesnej medycyny wprowadzono „voodoo” cz 2.

Podstawę każdego „leku” stanowi bazowy związek chemiczny, a od niego tworzone są pochodne.
Warto się zastanowić - skoro do tej pory, do XXI wieku, nie został właściwie wynaleziony żaden lek
na banalny katar - czy to znaczy, że może... takiego czegoś NIE MA.

Dlaczego?

Odpowiedź na to znają może Ci, którzy jakoś zaznajomili się z nowym paradygmatem medycznym.
Który jest nieznany od blisko 50 lat.
Powiem więcej: do końca istnienia życia na ziemi, na katar nie będzie lekarstwa.
I na żadną chorobę, ponieważ system biologiczny: sympatykotonia, wagotonia i normotonia jest procesem wynikłym z ewolucji i służy do zachowania funkcji życiowych.
Kto się interesuje historią medycyny, ten wie, jak to działa.

Kiedy i jak się to stało, że w globalnej społeczności nie dostrzeżono hipnotycznej, usypiającej nasze społeczeństwo działalności- zmianę podejścia do pacjenta, nie wiadomo.
Chodzi o zmianę „kanonu” leczenia.

Można by nawet pomyśleć, że zadziałała jakaś diabelska światowa hipnoza albo globalnowioskowa demencja. Przecież zmianę kanonu „primum non nocere” („po pierwsze nie szkodzić”), zawartej w przysiędze Hipokratesa, pierwsi powinni zauważyć sami medycy – profesorowie uczelni.
Nawiasem mówiąc, dziś nie tylko adepci sztuk medycznych nie składają przysięgi Hipokratesa, ale nawet niekoniecznie „przyrzeczenie”.
Czym i dlaczego różni się treść przysięgi Hipokratesa od przyrzeczenia?
Różni się, ponieważ starożytna etyka nie była taka „nowoczesna” jak dziś i mordowanie staruszków czy nienarodzonych czy uważano za nieetyczne:
„Starożytna Przysięga Hipokratesa mówiła także, że lekarz zobowiązuje się nie podać nikomu, nawet na jego wyraźne żądanie, śmiercionośnej trutki, trucizny ani środka na poronienie.

Tekst Przysięgi Hipokratesa zobowiązywał także lekarza do zachowania tajemnicy lekarskiej”.[2]
Owszem, niektórzy profesorowie uczelni medycznych zauważyli zmianę „kursu”, ale „świat nauki”
podlega takim samym prawom finansowym, jak każdy inny.
Relacja między nauką a wiedzą polega na szukaniu informacji, analizie i wyciąganiu wniosków.
Kto ma potrzebę, ten w dzisiejszych czasach może tę informację ZNALEŹĆ.
Trzymając się reguł opracowanych przez cybernetyków. Ponieważ cybernetyka jest nauką o informacji.
A informacje o medycynie znajdują się w historii medycyny oraz naukach przyrodniczych.

Co wynika z historii medycyny?
Zamiana stosowania naturalnych środków biologicznych, ziołowych natury, na używanie wytworów przemysłu petrochemicznego dokonała się na skutek rewolucji technologicznej.
Leki zaczęto produkować...nie tak dawno temu, głównie - z ropy naftowej.

Aby dokonać przewrotu, zmiany kanonu „primum non nocere” użyto strategii „wojennej”.
Czyli wprowadzania w błąd.
Strategie wojenne opisał starożytny chiński strateg Sung Tzu (Sun Zi) w swoim dziele „Art of war” –
czyli sztuka wojny.[3]

Pierwszy punkt tego dzieła brzmi: „wojna to sztuka wprowadzania w błąd”. Światowa społeczność,
tkwi zatem... w permanentnym stanie wojny informacyjnej nie zdając sobie raczej z tego sprawy.

„Prawdziwy przełom nastąpił, gdy naukowcy odkryli, że witaminy mogą być produkowane z ropy i
sprzedawane jako leki farmaceutyczne. Była to finansowo opłacalna szansa dla Rockefellera,który stwierdził,
że może zmonopolizować nie tylko przemysł naftowy, ale także przemysł chemiczny i medyczny.

Produkty petrochemiczne były nowym odkryciem, które można opatentować i które przyniosłyby maksymalne dochody. Jedyną rzeczą, która powstrzymała Rockefellera przed wdrożeniem swoich planów w życie, było to,
że w tym czasie w USA były bardzo popularne zioła i naturalne środki zaradcze.
Około połowa lekarzy w USA praktykowała holistyczną medycynę, opartą na ziołolecznictwie i odkryciach Europejczyków i rdzennych Amerykanów.

Wobec tego Rockefeller musiał pozbyć się poważnej konkurencji.
Wykorzystał więc strategię problem-rozwiązanie.
Oznaczało to, że STWORZYŁ PROBLEM MEDYCZNY I STRASZYŁ NIM LUDZI, a następnie
oferował (wstępnie zaplanowane) rozwiązanie.

Andrew Carnegie, Cornelius Vanderbilt, John D Rockefeller | The Logical Libertarian™

W realizacji planu pomógł mu Andrew Carnegie, monopolista przemysłu stalowego.
To właśnie jego fundacja opłaciła podróż Abrahama Flexnera po USA, aby monitorował i informował
o statusie placówek medycznych i uczelni medycznych w Stanach Zjednoczonych.

To właśnie na podstawie danych raportu Flexnera wypromowano współczesną medycynę”.[4]
Raport Flexnera wywrócił świat medyczny w XIX-wiecznym USA do góry nogami.
W raporcie sponsorowanym przez Instytut Badań Medycznych Rockefellera stwierdzono, że konieczna jest reorganizacja i centralizacja placówek medycznych - wypuszczanie w obieg leków syntetycznych.

Lekarze, którzy nie wykazywali zainteresowania „chemicznymi lekami”, byli zwalniani, a ci,
którzy mimo zakazów praktykowali holistyczną medycynę, zostali wysłani do więzienia.
Zamykano również szkoły sprzeciwiające się nowej medycynie.
Naturalne leki i homeopatia zostały zmiażdżone, pozbawione wiarygodności, były wyśmiewane i demonizowane.

Rockefeller przekazał ponad 100 milionów dolarów na placówki i uczelnie medyczne, aby pomóc
im w przejściu zmian i spróbować zmienić zdanie lekarzy i badaczy.

Utworzono również Zarząd ds. Edukacji Ogólnej.
Kiedy w USA powstawał pierwszy Związek Zawodowy Lekarzy, był on niemal całkowicie finansowany przez Rockefellerów i związane z nimi lobby przemysłu chemicznego.
W bardzo krótkim czasie wszystkie uczelnie medyczne zostały uporządkowane w zamierzony sposób.
Wszyscy studenci uczyli się tego samego, a medycyna skupiała się na przepisywaniu pacjentowi
opatentowanych leków.

NAUKOWCY OTRZYMYWALI OGROMNE DOTACJE, ABY ZBADAĆ, W JAKI SPOSÓB ROŚLINY
WYLECZYŁY CHOROBY, ALE ICH CELEM BYŁO PRZEDE WSZYSTKIM OKREŚLENIE, KTÓRE
SUBSTANCJE CHEMICZNE W ROŚLINIE SĄ SKUTECZNE, A NASTĘPNIE ODTWORZENIE PODOBNEJ SUBSTANCJI CHEMICZNEJ – ALE NIE IDENTYCZNEJ – W LABORATORIUM,
KTÓRE PÓŹNIEJ MOŻNA BYŁO OPATENTOWAĆ W KONKRETNYM LEKU.”

Każdy sobie zdaje sprawę, że substancji pochodzących z roślin czy zwierząt służących do łagodzenia
dolegliwości chorobowych, nie można opatentować. Ale „podróbkę” – już tak.

No bo przecież...według niektóych liderów ludzkości -
w życiu człowieka - najważniejsze jest nie życie - ALE INTERES.
Czyli - Ile można na tym zarobić...

Koniec części Nr 2
Pani Maria - Dr Ryszard Opara
 

KOMENTARZE

  • Wprowadzono nie tylko voodo
    ale także teatrzyk dla gojow

    https://youtu.be/epYpX9B33FU
  • Dzień dobry Panie Ryszardzie
    Gratuluję, że pozyskał Pan do współpracy panią Marię, której artykuły (i wywiady) czytałem wcześniej w różnych miejscach! Zawsze byłem pod wrażeniem wiedzy, inteligencji i odwagi pani profesor. Tak: Pani profesor Marii, Doroty......Tutaj niech sobie każdy "dośpiewa" nazwisko. Jeśli Pani Profesor nie życzy sobie ujawnić nazwiska, to trzeba to uszanować.
    Styl pisania, dowodzenia swoich racji (itp) jest jak linie papilarne: u każdego człowieka inne! I nawet "schowanie" się za nicka zdradzają kto to napisał.
    A może się mylę?
    Jak by nie było gratuluję i usilnie proszę Panią Marię (nawet jeśli nie jest panią profesor o której myślę) o dzielenie się z nami swoją wiedzą i doświadczeniem.
    Pani Mario proszę pisać do Neonu: będziemy Pani wdzięczni!!!
    Jakże się cieszę, że mogę do Pani napisać!
  • autor
    "Tak jak pisałem już w kilku swoich poprzednich artykułach:
    „Najważniejszą rzeczą w życiu każdego człowieka, bez wględu na jego wiek, płeć, pochodzenie,
    zawód, pozycję społeczną czy materialną jest po prostu życie. Dobre, spokojne i długie życie."

    "Dla mnie: kwestie życia, zdrowia i istnienia - są to sprawy absolutnie najważniejsze w moim życiu.".

    "Dla mnie najważniejszą w życiu sprawą jest PRAWDA i właściwe zrozumienie rzeczywistości...
    Taki już jestem – i takim zapewne pozostanę..."

    Drogi Ryszardzie
    Czy nie widzisz sprzeczności w tych twierdzeniach?
    Ustalając w ten sposób priorytety - pomijamy faktyczny cel naszego istnienia; wskazane czynniki są tylko elementem umożliwiającym realizację celu głównego - ROZWOJU w wymiarze docelowo duchowym.

    Jeśli najważniejsze jest długie , dobre życie w zdrowiu - to jaki sens miała śmierć Chrystusa?
    Jaki sens miałoby przeciwstawianie się fałszom i agresji?

    W sumie: przedstawione poglądy uważam za niedopracowane. To dopiero droga do rozważań.
    Pozdr.
  • Notatka od ,„sasiada" z Czech
    Witam Pana doktora,
    oto moja reakcja na pańskie slowa:
    „Dla mnie najważniejszą w życiu sprawą jest PRAWDA i właściwe zrozumienie rzeczywistości"

    Tutaj umieszczam slowa największego nauczyciela ludzkości:

    Jan 8:31-32

    31 Wtedy powiedział Jezus do Żydów, którzy Mu uwierzyli: «Jeżeli będziecie trwać w nauce mojej, będziecie prawdziwie moimi uczniami 32 i poznacie PRAWDĘ a prawda was wyzwoli».

    A co dotyczy Louisa Pasteura,to jego slowa pod koniec życia byly tylko prawdziwym zaakceptowaniem wyników badań jego rywala naukowego Pierre Jacques Antoine Béchampa.
  • @Krzysztof J. Wojtas 08:35:28
    " faktyczny cel naszego istnienia; wskazane czynniki są tylko elementem umożliwiającym realizację celu głównego - ROZWOJU w wymiarze docelowo duchowym."...

    Gdyby odjąć od tego to, co jest nabyte i zbędne, czyli zafiksowanie religijne, mogłoby się okazać, że cel jest inny.
  • @ABX 09:08:40
    Jakby si ABX odcięło A i X - to faktycznie byłoby to już zupełnie co innego. A może nie byłoby już nic...
  • @Krzysztof J. Wojtas 10:43:21..."nie byłoby już nic..."...
    wyprowadź z tego działania właściwy wynik...
  • @Jacek Boki 08:11:56
    Szanowny Panie,

    dzięki za interesujacy link.

    No cóż - taki mamy właśnie dzisiejszy świat.
    Takie są realia współczesności.

    Pozostaje pytanie: co MY Polacy możemy zrobić?
    Czy my Polacy - potrafimy się zjednoczyć - aby działać w obronie własnej.

    Pozdrawiam
  • @anthony 08:14:38
    Szanowny Panie,

    Ja również bardzo się cieszę, że pozyskaliśmy do współpracy Panią Marię.
    Nie znam jej nazwiska, ani szczegółów kim jest.
    Najpierw napisała na Neon24.pl - kilka bardzo ciekawych komentarzy.

    Potem zwróciła się do mnie na Poczcie Wewnętrznej z prośbą o publikacje - jej artykułu: "Jak do współczesnej medycyny wprowadzono "voodoo".

    Uważam, że to bardzo ciekawy artykuł, widać, że Pani Maria bardzo dobrze zna fakty obecnej współczesności, bardzo dobrze zna historię medycyny.
    Poniważ artykuł Pani Marii jest bardzo długi - zaproponowalem jej aby go opublikować w kilku odcinkach - razem z moim wstępem oraz uwagami.
    Pani Maria - zgodziła się - no i będę to publikował a takiej właśnie formie. Będą jeszcze 2 odcinki...

    Pani Maria poprosiła o anonimowość - przynajmniej na razie, prawdopodobnie ze wzgledów zawodowych.
    Musimy to wszyscy respektować...

    Mam jednak nadzieję, że wkrótce Pani Maria, sama zacznie publikować rozmaite artykuły na Neon24.pl. (Dałem jej kody dostępu)
    Powiedziała, że się poważnie nad tym zastanowi...

    A więc zobaczymy.

    Pozdrawiam Pana i przede wszystkim Panią Marię
  • @Krzysztof J. Wojtas 08:35:28
    Drogi Krzysztofie,

    Przyznaję nie widzę sprzeczności w swoich stwierdzeniach.
    Poza tym ja tak naprawdę mówię o życiu i sprawach tutaj na Ziemii,
    te sprawy są w większości kontrolowane przez Elity Ludzkości...

    Oczywiście jak wiesz, jestem osobą wierzącą - uważam, że cały świat jest określoną formą energii - martwej i żywej; stałej i zmiennej...
    Dusza człowieka jest fromą energii ożywionej i stałej - pomaga i prowadzi życie człowieka tutaj, na ziemskim padole...

    Pisałem już o tym sporo - ale to temat - na przyszłe artykuły...

    Pozdarwiam
  • @ABX 12:18:42
    Szanowni Panowie ABX i Wojtas,

    A może by tak warto podyskutować na temat tego co pisze Pani Maria...

    Uważam, że jej artykuł jest naprawdę bardzo ciekawy, przedstawia wiele istotnych faktów - na temat realiów współczesnej rzeczywistości oraz historii medycyny - ostatnich 100 lat...

    Uszanowanie i pozdrowienia
  • https://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,26845575,torun-plakat-w-tym-lokalu-nie-obslugujemy-policjantow-na.html
    https://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,26845575,torun-plakat-w-tym-lokalu-nie-obslugujemy-policjantow-na.html
  • @Ryszard Opara 13:02:47
    Przepraszam ,że w tym miejscu się wcinam ale po pierwsze zostałem do tego upoważniony po drugie sprawa ta także mnie interesuje.
    2 lub 3 dni temu za pośrednictwem PW komentator Jima przesłał do Pana prośbę w sprawie właśnie anonimowości piszących na Pana portalu .Sprawa dotyczy jednego z Pana adminów. JimA prosiłby o zajecie stanowiska w tej sprawie .Ja także posługuje się Nickiem i jestem zainteresowany przestrzeganie m zasad na portalu .Wszyscy akceptowalismy te zasady .
    Pozdrawiam
  • Medycyna objawowa? Ważne, że skuteczna!
    Od najmłodszych lat (a raczej: miesięcy) życia zmagam się z zaburzeniami rytmu dobowego. Jako niemowlę cierpiałam na bezsenność, jako kilkuletnie dziecko kładłam się spać przed północą, jako licealistka spałam średnio 2-3 godziny na dobę (bywały noce, gdy nie zmrużyłam oka nawet na 5 minut!). Po studiach zaocznych popadłam w absurdy typu "40 godzin czuwania + 16 godzin spania" i męczyłam się przez bite 3 lata.

    Kiedy byłam uczennicą i studentką, próbowałam się ratować łagodnymi środkami nasennymi. Niestety, nie pomagały mi ani napoje z melisy, ani tabletki ziołowe, ani melatonina, ani nawet hydroksyzyna (ta ostatnia przestawała działać po jakichś 3 nocach stosowania). Jesienią 2018 roku zaczęłam przyjmować kwetiapinę - lek przeciwpsychotyczny o szerokim zastosowaniu w psychiatrii. I dopiero wtedy zauważyłam wyraźną poprawę stanu zdrowia. Oczywiście, po kilku miesiącach dawkę trzeba było zwiększyć oraz wzmocnić prometazyną (środkiem przeciwhistaminowym). Ale nadal jestem zadowolona z mojego dobrze dobranego neuroleptyku.

    Psychiatra, u którego się leczę, powiedział do mnie kiedyś: "Moja rola już się skończyła. Ja mogę tylko wypisać receptę, ale leki działają objawowo, nie przyczynowo". Trudno się z tym nie zgodzić. Jednak dopóki otrzymuję te recepty, dopóty mam pewność, że ZASNĘ po zażyciu stosowanych medykamentów. A o to właśnie chodzi.

    Pozdrowienia ze Starachowic!
  • Pochodzenie SARS-Cov-2
    https://www.lefigaro.fr/vox/societe/francois-heisbourg-le-coronavirus-c-est-un-tchernobyl-chinois-a-la-puissance-dix-20210302
  • @Natalia Julia Nowak 20:36:02
    Kobieto, za kilka lat będziesz wrakiem człowieka. Psychiatria to w całości czysta hochsztaplerka. Moja znajoma leczona lekami psychiatrycznymi pewnego dnia nie trafiła do domu, zapomniała jak się nazywa, gdzie pracuje, ....pełny odlot. Trafiła na detoks, odtruwanie trwało 1 miesiąc, do formy już nie wróciła! Sprawia wrażenie nieobecnej, często odpływa!
    Bezsenność to najczęściej sprawa silnego, długotrwałego stresu. Trzeba znaleźć źródło stresu i spróbować je wyeliminować. Musisz nauczyć się technik relaksacyjnych w czym pomocna może być joga.
    Leki stosowane w psychiatrii, to jak próba naprawienia komputera za pomocą siekiery!
  • @władek 21:59:08
    "Bezsenność to najczęściej sprawa silnego, długotrwałego stresu. Trzeba znaleźć źródło stresu i spróbować je wyeliminować"

    Kiedy byłam niemowlakiem, pediatra powiedział mojej Mamie, że bezsenność wkrótce mi przejdzie, bo to skutek szoku wywołanego przedwczesnym porodem (w 8 miesiącu ciąży) i cesarskim cięciem. Niestety, owa przypadłość nie przeszła mi do dziś... A mam już równe 30 lat.
  • @rowszan 14:45:08
    Szanowny Panie Rowszan,

    Tak dostałem informację na PW od blogera JimA - w sprawie jednego z adminów, który wg blogera JimA, nie przestrzega anonimowości odnośnie jego osoby.

    Przekazałem sprawę temu adminowi i poprosiłem, żeby on przestrzegał zasady anonimowości. Admin obiecał mi, że tak zrobi, mam nadzieję, że dotrzyma słowa.

    Pozdrawiam
  • @Natalia Julia Nowak 20:36:02
    ///Od najmłodszych lat (a raczej: miesięcy) życia zmagam się z zaburzeniami rytmu dobowego. Jako niemowlę cierpiałam na bezsenność, jako kilkuletnie dziecko kładłam się spać przed północą, jako licealistka spałam średnio 2-3 godziny na dobę (bywały noce, gdy nie zmrużyłam oka nawet na 5 minut!). Po studiach zaocznych popadłam w absurdy typu "40 godzin czuwania + 16 godzin spania" i męczyłam się przez bite 3 lata.///

    Z wypowiedzi wynika, że przyczyny zaburzeń mogły powstać już w życiu prenatalnym. Mogły je spowodować także szczepienia.
    Dlaczego w późniejszym czasie rytm czuwania i snu się nie wyregulował - zapewne były tego stanu jakieś PRZYCZYNY.

    Jak z moich wielogodzinnych kwerend po stronach związanych z psychiatrią wynika, źródłem wszelkich zakłóceń w funkcjonowaniu psychicznym/neurologicznym człowieka jest PTSD.
    Dotykający coraz szersze kręgi osób w naszej "wspaniałej" lucyferycznej cywilizacji.

    Na stronach poświęconych psychiatrii, forach, wielokrotnie czytałam wypowiedzi o niszczącym wpływie długotrwałego stosowania neuroleptyków.
    Są to środki niebezpieczne, w ulotkach jest ostrzeżenie, że "lek" może powodować skłonności samobójcze.
    Tak zginął syn naszych znajomych "leczony" jakąś eksperymentalną metodą przez warszawskich psychiatrów. Zdolny muzyk, kompozytor muzyki do filmów- odebrał sobie życie.

    Entuzjastyczne wypowiedzi na temat "błogosławieństwa" leków czy szczepionek wywołują u mnie zapalenie "czerwonej lampki =uwaga bigframatroll".

    Oczywiście, najprościej z problemami zwrócić się do fachowca. Niech on zajmie się MOIMI problemami.Najważniejsze, żeby nie bolało i żeby można zasnąć. Oraz żeby "w chrześcijaństwie żyło się przyjemnie".

    Bezsenność dotyka wielu ludzi.
    Chrześcijanin powinien przed snem KAŻDORAZOWO przypomnieć sobie słowa: "Nie troszczcie się więc zbytnio o jutro, bo jutrzejszy dzień sam o siebie troszczyć się będzie. Dosyć ma dzień swojej biedy"
    Uprzytomnienie sobie, że tak naprawdę nie mamy wpływu na to, co się stanie następnego dnia uwalnia od męczących myśli. Powinni wziąć to pod uwagę zwłaszcza cierpiący na hemoroidy.

    Dla niewierzących jest mnóstwo technik relaksacyjnych, medytacji itp.

    Dla wszystkich polecam muzykę klasyczną w nocy. Harmonizuje ona pracę (drgania ) półkul mózgowych. Np. Wariacje goldbergowskie.
    Wikipedia:
    "Według biografii Bacha napisanej przez Johanna Nikolausa Forkela, utwór miał służyć jako „lekarstwo” na bezsenność hrabiego."
    ===============================================.

    Farmaceutyki były są i będą potrzebne do stosowania jako spowalniacze niekomfortowych objawów - bólu, męczącego kaszlu, obrzęków, nadciśnienia, nadmiernego pobudzenia, lęków itp.
    Mój teść cierpiał na stany depresyjne. Zażywał wiele lat silne leki uspokajające, aby móc zasnąć.

    Ale to nie jest usuwanie przyczyn.
    Reakcje na biologiczny konflikt, stres, są zaprogramowane.
    Jeśli ich przyczyna nie zostanie usunięta, będą trwały nadal. Farmaceutyki z czasem trzeba brać w coraz większych dawkach, ażeby utrzymać efekt "usuwania objawów" - dyskomfortu.
    Dla kobiet przyjmowanie farmaceutyków jest bardziej szkodliwe. Z powodu negatywnego wpływu na gonady. Poza tym zmiany hormonalne w okresie menopauzalnym mogą wywołać nieoczekiwane skutki.
    Z bardzo niekomfortowym efektem voodoo - ma pan/pani raka mózgu.




    Z informacji na temat kwetiapiny wynika, że jest ona jednym z najczęściej zapisywanych środków w psychiatrii.

    Psychiatr. Pol. 2015; 49(1):81–93PL ISSN 0033-2674www.psychiatriapolska.plDOI: 10.12740/PP/32923Niewłaściwe używanie i nadużywanie kwetiapiny
    (praca niesponsorowana)
    cytat:
    "Kwetiapina należy do najczęściej przepisywanych leków przeciwpsychotycznych – roczny przychód AstraZeneca ze sprzedaży preparatu Seroquel w latach 2011–2013 wynosił około 1,4 miliarda dolarów amerykańskich[30]. Szacuje się, że w około 70% przypadków lek ten jest stosowany poza wskazaniami rejestracyjnymi[31]

    Niewłaściwe używanie, nadużywanie i uzależnienie (psychiczne) od kwetiapiny. Choć w wielu pracach wykazano pozytywny wpływ kwetiapiny na różne stany związane z używaniem substancji psychoaktywnych, pojawiło się wiele doniesień o niewłaściwym jej używaniu (misuse), nadużywaniu (abuse), używaniu nałogowym (psychological addiction), a nawet o uzależnieniu (dependence).Najwięcej opisanych przypadków mieści się w pojęciach: niewłaściwe używanie i nadużywanie oraz uzależnienie psychiczne."
  • @JKK 21:42:35
    https://en.wikipedia.org/wiki/Fran%C3%A7ois_Heisbourg

    Zawód: DYPLOMATA

    "François Heisbourg (ur. 24 czerwca 1949 r.) Jest obecnie starszym doradcą ds. Europy w Międzynarodowym Instytucie Studiów Strategicznych (IISS) oraz specjalnym doradcą w paryskiej Fondation pour la Recherche Stratégique . Był dyrektorem IISS w latach 1987–1992 [1], a jego przewodniczącym w latach 2001–2018."
    ============================================
    I wszystko jasne.

    Jak wypowiedział się R. Ziemkiewicz, jemu najbardziej podoba się zawód doradcy. Za nic nie odpowiada- doradza.

    https://www.youtube.com/watch?v=olhrwQvbEUM
  • @Maria. 00:22:00
    Szanowna Pani Mario,

    Uprzejmie dziękuję za wyjaśnienia i cenne porady dla Pani Natalii Nowak
    Moim zdaniem, żaden lekarz, lepiej tego by nie zrobił...

    Tak dla dodatkowego wyjaśnienia, dla Pani Nowak i innych czytelników.
    PTSD - "Post Traumatic Stress Disorder" - Pourazowa Choroba Stresów, to bardzo szerokie pojęcie - stosowane w psycho i neuroterapii, które określa rozmaite zaburzenia psychiczne i neurologiczne, po jakimś bardzo stresowym wydarzeniu we wczesnych okresach rozwoju tych układów - a więc w czasie ciąży, niemowlęctwie.

    Uszanowania i pozdrowienia
  • @Maria. 00:22:00
    Szanowna Pani Mario,

    Jako post scriptum do mojego powyższego komentarza:

    Odnośnie rozmaitych leków, stosowanych w neurologii, psychiatrii oraz większości dziedzin współczesnej medycyny.

    To oczywiście wszystko, jest robione przez tzw. "BigPharma" - ogromne koncerny farmaceutyczne - oczywiście głównie dla pieniędzy.
    "Leczenie i dobrostan ludzkości" - jest tylko pretekstem do interesów.

    Interes nie polega na tym aby leczyć ludzi. Interes polega na tym aby sprzedawać im lekarstwa, szczepionki - na całe ich życie.

    Moim zdaniem Pandemia Covid-19 - jest jednym z takich strategicznych globalnych pomysłów - ludzi stających za BigPharma, którzy są bardzo zainteresowani...w produkcji jak nawiększej liczby szczepionek

    Zakładając, że:
    Obecnie na świecie - mamy populację około 8 miliardów ludzi.
    Każda szczepionka kosztuje ok 30-50 USD.

    Jeżeli więc, cały świat zaakceptuje coroczną szczepionke na Covid - a w przyszłości jakiegoś innego tam wirusa - to prosty rachunek mówi, że:

    8,000,000,000 x $40 = $320,000,000,000 - corocznego dochodu.
    Za szczepionki płacą Rządy większości krajów świata. Czyli podatnicy.

    Czy może być na świecie lepszy interes...???

    Uszanowania i Pozdrowienia
  • @Maria. 00:32:13
    Szanowan Pani Mario,

    Tak, to prawda.

    Czy na świecie może być lepszy zawód - niż doradzanie Rządom i różnym organizacjom międzynarodowym.
    Żadnej odpowiedzialności, wszystko, całe życie za darmo - no i pensja - wynagrodzenie bardzo, bardzo wysokie, zapewniona emerytura.

    Najtrudniej chyba jednak w życiu być uczciwym i mówić prawdę.
    W dzisiejszych czasach - już chyba prawie nikogo - na to nie stać!!!

    Uszanowanie
  • @Natalia Julia Nowak 20:36:02
    A przecież może Szanowna wyjść za mąż; kłopoty ze snem przechodzą, "jak ręką odjął".
    Myślę, że powinna Pani nad tym popracować zamiast się po psychiatrach szwędać.
  • @Natalia Julia Nowak 20:36:02
    Myślę, że gdybyś spotkała na swojej drodze dobrego lekarza to byłaby duża szansa na znalezienie przyczyny Twoich problemów.
    Niestety, lekarze są kształceni pod kątem sprzedawania leków a nie szukania przyczyn zaburzeń zdrowotnych.
    Dobrze by było gdybyś znalazła lekarza który posiada dobrą wiedzę w dziedzinie hormonów ale nie będzie to takie łatwe.
    Z pewnością nie znajdziesz go wśród endokrynologów.
    Moi zdaniem powinnaś skoncentrować się na tarczycy (nie wiem czy w Polsce sprzedaje się naturalne hormony tarczycy) i układzie pokarmowym.
    Progesteron może zbalansować nadaktywność hormonów stresu.
    Stan swojej tarczycy sprawdzisz najlepiej w domu, za darmo.
    Testy przeprowadzane w laboratorium są najczęściej mylące.
    Powodzenia
  • @Maria. 00:32:13
    Ciekawi mnie jaki Pani ma cel opisujac bezecenstwa big pharmy co Pani chce osiagnac ?
    Przeciez big pharma sprzedaje to co klient ( pacjent ) chce kupic .
    Pacjent chce dostac pigulke ktora uleczy go natychmiast , uzdrowi jego wszystkie dolegliwosci , zawsze chcial i bedzie chcial i to dostaje .
    Pacjentow przybylo , nie wiem czy Pani na to zwrocila uwage , i jeszcze na domiar zlego mimo wysilkow lekarzy , big pharmy ci pacjenci uparli sie zyc dluzej ( statystycznie )
    Statystycznie doprowadzilo to do zawalu systemow opieki zdrowotnej i emerytalnej -
    I pojawila sie w co poniektorych glowach mysl o "depopulacji "
    Skoro jest tak zle to dlaczego jest tak dobrze ???
  • @rowszan 09:22:49
    Wypisujesz kompletne bzdury.
    Od kilku lat daje się zauważyć, że średnia długość życia w krajach zachodnich (USA) zaczyna spadać i z pewnością najmłodsze pokolenie nie zbliży się do średniej długości życia jaką osiągnęli ich dziadkowie.
    Kompletnym kłamstwem jest stwierdzenie:
    "pharma sprzedaje to co klient ( pacjent ) chce kupic".
    Nawet nie wiesz, co chciałbym kupić a jest to niedostępne z powodu bandyckich regulacji "big pharmy".
    Ogarnij się niewolniku i odpowiedz sobie na pytanie; jak to się dzieje, że w XXI wieku medycyna nie potrafi wyleczyć zwykłej zgagi?
  • @władek 21:59:08
    JEDNA Pana znajoma...A doświadczenia w skutecznym leczeniu psychiatrycznym ludzi liczą miliony przypadków. Niestety, medycyna nie zna etiologii zaburzeń psychicznych poza prostym stwierdzeniem, że jest ona wieloczynnikowa. Wśród tych czynników niebagatelną rolę odgrywa biochemia mózgu i całego organizmu, który funkcjonuje jako homeostat. No i człowiek, to jednak nie komputer, nie maszyna - jak twierdził de la Mettrie. Z drugiej strony, jakich "długotrwałych stresów mogła doświadczyć Pani Julia w niemowlęctwie? Idąc tokiem Pana rozumowania - dzieci - więźniowie obozów koncentracyjnych - do końca życia, po przebytych tam stresach musiałyby cierpieć na bezsenność. A nie cierpiały - są na to liczne dowody w postaci opracowań naukowych. Pomijając kwestię skutków ubocznych każdego leczenia, koronnym argumentem jest stwierdzenie: NIE WAŻNE - PRZYCZYNOWE CZY OBJAWOWE LECZENIE, WAŻNE, ŻE SKUTECZNE! Siedzeniem po turecku ani bezsenności ani choroby psychicznej nie da się wyleczyć, natomiast dzięki lekom, ci ludzie wiele lat mogą prowadzić normalne życie. Z całym szacunkiem, ale niestety, odnośnie chorób i zaburzeń psychicznych swoją totalną ignorancję w tym zakresie zastępuje Pan zabobonnym mędrkowaniem a co gorsza, usiłuje Pan w sposób agresywny narzucić go innym.
  • @Robik 10:30:39
    radze przyjmowac na zgage ziarna grochu .I prosze sobie oszczedzac epitetow a w zasadzie mnie .
    Jest popyt to jest podaz - rozumiesz ? to jest podstawowe prawo ekonomi
    Skoro wedlu ciebie spada (srednia zycia ) to znaczy , ze zastosowano adekwatne srodki .
    Proponuje abys zapoznal sie z maltuzjanizmem i neomaltuzjanizmem .
  • @Maria. 00:22:00
    Z przykrością widzę, że podobnie jak Pan Władek, swoje niedostatki wiedzy psychiatrycznej i psychologicznej kompensuje Pani zabobonnym myśleniem, typowym dla ignorantów. Co z tego, że przyczyny problemów Pani Julii upatruje Pani w życiu płodowym, skoro nie potrafi Pani skutecznie ich rozwiązać a Jej pomagają akurat przyjmowane leki? Ma skuteczne leczenie porzucić, aby wpisać się w Pani przyczynowe gdybanie? No i nie widzi Pani pacjentki, dawki, recepty, nie ma jakiegokolwiek doświadczenia w pracy z ludźmi z problemami psychicznymi, ale już wie, że Ona tej kwetiapiny używa "niewłaściwie, nadużywa i jest uzależniona"! Jestem zszokowana, że nie zdaje sobie Pani sprawy ze skutków jakie może Pani wywołać u Pani Julii swoim idiotycznym pierdzieleniem, jeśli okaże się na tyle sugestywna, aby w nie uwierzyć! Odstawienie leczenia, załamanie psychiczne, eskalacja objawów, to skutki początkowe! Potem może być nawet próba samobójcza...! I właśnie do tego może doprowadzić Pani bezmyślnie, bez cienia empatii powielana wiedza z pożal się Boże...Wikipedii. Najpierw Pani wyzywała wybitnego naukowca od oszustów, a teraz to - straszy Pani osobę, która się leczy wszystkim, co najgorsze, z nieodwracalnymi zmianami hormonalnymi i rakiem mózgu włącznie.
    Ponieważ Pani komentarz bezpośrednio dotyczy jednej z Dyskutantek Neonu i negatywnych skutków jakie może wywołać w Jej psychice, niniejszym zgłaszam go do skasowania.
  • @viridiana 10:42:54
    Oficjalna psychiatria skompromitowała się sama, co ukazał psychiatra amerykański Rozenhal.

    Rosenhan skompletował grupę ochotników (wykonujących na co dzień różne zawody) i wysłał ich do kilkunastu amerykańskich klinik psychiatrycznych. Podczas pierwszej rozmowy z lekarzem twierdzili oni, że „słyszą głosy”. W każdym przypadku stwierdzono u ochotników schizofrenię i poddano ich leczeniu, pomimo tego, że podczas „kuracji” zachowywali się oni całkowicie normalnie.

    Po upublicznieniu wyników badań, w światowej psychiatrii zawrzało. Dyrekcje tych klinik psychiatrycznych, do której ochotnicy Rosenhana nie dotarli, oświadczyli, że w ich klinikach „taki numer” by nie przeszedł. Wówczas Rosenhan ogłosił drugi etap eksperymentu, który miał udowodnić, że każda klinika psychiatryczna zachowa się identycznie. Drugi etap eksperymentu polegał na tym, że .....żadnych ochotników Rosenhan do klinik nie wysłał! Dyrekcje klinik (nie widząc o tym) „zdemaskowały” kilkuset agentów Rosenhana.

    Eksperyment Rosenhana dowodzi, ze oficjalna psychiatria nie jest żadną nauką, tylko czystą hochsztaplerką, zaś większość psychiatrów ma poważne problemy z własnym zdrowiem psychicznym!
  • @anthony 11:16:38
    Doskonale znam ten eksperyment sprzed 50 lat z uczestnictwem zaledwie 8 symulantów a na dodatek skutki leczenia psychiatrycznego dziesiątków tysięcy pacjentów szpitali i ambulatoriów psychiatrycznych całkowicie obalających wnioski, jakie Pan wyciąga. Przy obecnym poziomie diagnostyki psychometrycznej symulacja byłaby wykryta w ciągu 5 godzin.
    "większość psychiatrów ma poważne problemy z własnym zdrowiem psychicznym!" Ponadto informuję uprzejmie, że w eksperymencie na który się Pan powołuje, brał udział jeden psychiatra. Może to akurat ten z problemami psychicznymi ?
  • @viridiana 10:42:54
    Cyt: JEDNA Pana znajoma...A doświadczenia w skutecznym leczeniu psychiatrycznym ludzi liczą miliony przypadków..."
    Droga Koleżanko, w moim bliskim i dalszym otoczeniu (w tym rodzinnym) znam kilkanaście osób które zgłosiły się do psychiatrów ze swoimi dolegliwościami psychicznymi (w większości to nerwice, "smutek", itp). O ile na początek (przez kilka tygodni, ) poczuli się nieco lepiej, to już po kilku miesiącach przychodziła katastrofa zdrowotna. Psychotropy niszczą u każdego człowieka nie tylko struktury mózgowe ale i inne organy!
    Po kilku miesiącach przyjmowania psychotropów ludzie są ospali i apatyczni, tracą energię życiową, pojawiają się u nich myśli samobójcze, zaczynają chorować na różne choroby. Stają się "wycofani" społecznie, "zawieszają się" w myśleniu, kontakt z nimi jest utrudniony, itp, itd.
    Trzeba kilku miesięcy po odstawieniu psychotropów aby organizm człowieka wrócił do normy.
    Nie ma żadnych skutecznych leków psychiatrycznych, które by w długim okresie komukolwiek pomogły!!!
    W długim okresie psychotropy czynią z człowieka rośliny, niszcząc mu przy okazji różne organy wewnętrzne!
  • @viridiana 11:16:16
    Cyt: Najpierw Pani wyzywała wybitnego naukowca od oszustów, a teraz to - straszy Pani osobę, która się leczy wszystkim, co najgorsze, z nieodwracalnymi zmianami hormonalnymi i rakiem mózgu włącznie. ..

    Kompromitujesz się koleżanko viridiana brakiem wiedzy! Pasteur okazał się oszustem co ujawniła nie chcąco jego rodzina. Otóż w swoim testamencie Pasteur zastrzegł aby nikomu nie przekazywać jego zapisków i dziennika badań naukowych.
    Przez kilka pokoleń rodzina stosowała się do testamentu, lecz kilka lat temu kolejny potomek przekazał całe archiwum Pasteura profesorowi (nazwiska nie pamiętam) z jakiej uczelni w USA, oraz dwóm dziennikarzom francuskim.
    Zarówno profesor jak i dziennikarze dokładnie przestudiowali zapiski Pasteura i wtedy dopiero okazało się, że człowiek ten był oszustem, niczego nie wynalazł, niczego nie odkrył, wszystko zmyślił!
    Tak więc viridiano nim zaczniesz kogoś obrażać zarzucając ignorancję, zadaj sobie trudu sprawdzenia faktów w internecie, bo inaczej kompromitujesz się ujawniając swoje lenistwo i głupotę!
  • @władek 11:39:20
    Szanowny Kolego, nie chcę się licytować na ilość ludzi z problemami psychicznymi poznanych w "moim otoczeniu" tym bardziej, że paradoksalnie, taka np. depresja, nie mówiąc o chorobach sensu stricte psychicznych, może być zarówno objawem jak i przyczyną choroby. Na niektóre z nich tak, jak z nadciśnieniem tętniczym, leki muszą być brane do końca życia i po wielu latach stosowania mogą generować takie skutki, o jakich piszesz. Ale zważywszy bilans zysków i strat, musisz mieć świadomość, że na szali wagi kładziemy normalne życie z wieloletnimi remisjami (ustąpienie objawów choroby), albo życie w łańcuchach, jak na średniowiecznych rycinach. Rodzina pacjenta zawsze ma wolny wybór, bo sami chorzy psychicznie zwykle nie mają poczucia choroby.
    Generalnie, w każdej chorobie stajemy przed dylematem - leczenie objawowe albo rychła śmierć. Powinieneś też mieć świadomość, że to nie leki degradują psychicznie, tylko sama choroba. Pozwolę sobie uczynić tutaj porównanie z chorobą Alzheimera, na którą nie ma lekarstwa i w której bez nich człowiek stopniowo psychicznie tępieje, traci intelekt i uczuciowość wyższą.
    Niemniej uważam, że ma Kolega zdecydowanie za mało doświadczeń życiowych, a profesjonalnych pewnie żadnych, aby wyprowadzać z nich tak kategoryczne wnioski.
  • @viridiana 11:16:16
    Szanowna Pani Viridiano,

    Całkowicie się z Panią nie zgadzam...Nie ma Pani racji...
    Nie znam osobiście Pani Marii - nie wiem jakie ma wykształcenie - ale z pewnością jest to osoba o znakomitej wiedzy i wykształceniu.
    Podejrzewam, że jest to kobieta na bardzo wysokim stanowisku - i właśnie z tego powodu, nie chce ujawniać swojego nazwiska.
    Moim zdaniem - ma znakomitą wiedzę psychiatryczną i psychologiczną, znakomicie zna angielski (mam z nią czasem dyskusję na PW) i na pewno nie kompensuje swoich braków - zabobonnym myśleniem typowym dla ignorantów.

    Bardzo bym chciał aby Pani Maria nawiązała stałą współpracę z Neon24

    Uprzejmie również proszę w swoich komentarzach nie używać słów obraźliwych typu "idiotyczne pie....".
    Uważam, że jest Pani bardzo dobrze wykształconą i kulturalną kobietą - i to że Pani ma inne zdanie, można przecież wyrazić w kulturalny sposób

    Przesyłam wyrazy szacunku i pozdrowienia
  • @rowszan 10:47:41
    "radze przyjmowac na zgage ziarna grochu"
    To porada lekarska czy znachorska a może jakiś lokalny zabobon?
    Bardziej kretyńskiej "porady" trudno sobie wyobrazić.
    To przyczyną "zgagi" jest niedostatek grochu?
    Kompromitujesz się!
    Czy możesz w końcu odpowiedzieć dlaczego w XXI wieku lekarze nie potrafią wyleczyć prostej zgagi?
    Tylko nie wykręcaj się grochem.
  • @władek 12:07:15
    Jakiej wiedzy? To raczej Pan mnie obrażasz zarzucając mi lenistwo i głupotę odnośnie leczenia psychiatrycznego i wiedzy psychologicznej a sam masz jej akurat mniej, niż kot napłakał.
  • @Ryszard Opara 12:36:37
    Nawiasem mówiąc, na temat mojego wykształcenia i doświadczenia zawodowego wie Pan doskonale, bo sama Panu o tym napisałam. Ale nadal proszę o zatrzymanie tej wiedzy dla siebie.
    Nazwanie wybitnego naukowca "oszustem" mieści się w kanonach kulturalnej polemiki? Cóż, pozwolę sobie mieć inne zdanie na ten temat, jak również rzekomego wykształcenia psychiatrycznego i psychologicznego Pani Marii. Śmiem również twierdzić, że akurat w tej profesji nie ma żadnego, ponieważ bezmyślne cytowanie Wikipedii oraz kilku wyrywkowych artykułów z Psychiatrii Polskiej i wyciąganie z nich subiektywnych wniosków, nie czyni z nikogo psychiatry ani psychologa. A straszenie pacjenta możliwymi skutkami ubocznymi zażywanych leków jest etycznie niedopuszczalne zwłaszcza w sytuacji, gdy samemu jest się laikiem i nie ma nic lepszego do zaoferowania. Zresztą taki jak Pan profesjonalista wie doskonale, że przy anestezji też MOGĄ wystąpić najróżniejsze skutki uboczne ze śmiercią włącznie, ale bardzo wątpię, czy straszył Pan nimi każdego leżącego na stole operacyjnym pacjenta czy chociażby tutaj, na forum. Dlaczego nie? Bo mam nadzieję, że jako lekarz rozumie Pan to, czego absolutnie, mimo swoich profesorskich tytułów nie jest w stanie pojąć Pani Maria - odpowiedzialności za swoje słowa, ze szczególnym uwzględnieniem słów, które nie pomagają, tylko wręcz szkodzą.
    Pozdrawiam serdecznie
    Ps. cdn. polemiki - po powrocie z pracy.
  • @Robik 13:10:16
    Może o to należy zapytać Pana Oparę? W końcu jest lekarzem a Pan Rowszan nie.
  • @Robik 13:10:16
    Robik, pomyśl a nie ciskaj się, przecież o tym jest cały art., pod którym piszemy.

    "Czy możesz w końcu odpowiedzieć dlaczego w XXI wieku lekarze nie potrafią wyleczyć prostej zgagi?"-

    - myśl Puchatku, i odpowiedz mi zaraz na pytanie: a jaką chorobę potrafią wyleczyć? Przecież tu nie chodzi o to by złapać króliczka, lecz by gonić go... najlepiej do śmierci i jeden dzień dłużej. Dzisiaj lekarze nie leczą tylko wypisują recepty, a następnie jadą na wakacje do Tajlandii na koszt koncernu farmaceutycznego, z którym mają podpisaną umowę. Wiedziałeś? :)

    Jak byk stoi, że Rockefeller wymienił cały system medyczny w Stanach ( mnóstwo art. w necie i to nie od wczoraj), aby tylko uzyskać nań (uczelnie medyczne, a ostatnio nawet Blackrock na Lanceta) wpływ i odnosić sukcesy finansowe. Lekarze są źle kształceni! Lub w ogóle. Czasem nawet nie potrafią złożyć zwykłego złamania. Zdrowy tryb życia w wielu przypadkach oznacza długie i szczęśliwe życie bez chorób... Ale kogo na to stać w dzisiejszym świecie? Ponadto, jak wiele afer medycznych w naszym kraju, to zwykli łapówkarze. Po co ja Ci to zresztą mówię? Sam tego nie dostrzegasz?
  • @viridiana 12:20:20
    Cyt: Na niektóre z nich tak, jak z nadciśnieniem tętniczym, leki muszą być brane do końca życia i po wielu latach stosowania mogą generować takie skutki, o jakich piszesz...."

    Że użyję twojego słownictwa: pierdzielisz viridiano, pierdzielisz!
    Gdy kilkanaście lat temu zgłosiłem się do kardiologa z nadciśnieniem tętniczym, ten bez próby zdiagnozowania przyczyn od razu zapisał mi 3 leki, w tym jeden zwalniający akcję serca, choć przy badaniu ciśnienia zdziwił się, że mam bardzo niskie tętno spoczynkowe! (52 uderzeń na minutę - niskie tętno spoczynkowe mają sportowcy, a takim byłem) . I ten kardiolog powiedział mi to samo, co ty teraz pierdzielisz: będziesz Pan brał leki na obniżenie ciśnienia do końca życia.
    A co się okazało? Moje wysokie ciśnienie było wynikiem niskiego poziomu witaminy d3. (co ustaliłem samodzielnie) Wystarczyło opalanie (30 minut dziennie od maja do września) a ciśnienie wróciło do normy bez szprycowania się jakimikolwiek lekami!
    Ten "kardiolog" mógł mnie uśmiercić lekiem na obniżenie akcji serca, po zażyciu jednej tabletki byłem bliski omdlenia, miałem tętno 4o uderzeń.
    Pierdzielisz viridiano, nie wiem jakie ty masz wykształcenie, niekiedy sprawiasz wrażenie, że masz jakąś wiedzę medyczną, ale chaotyczną, gazetową i nie uporządkowaną.
    Więc nie pierdziel i nie ucz ojca dzieci robić i nie używaj na przyszłość brzydkich słów, bo to kobiecie w twoim wieku nie uchodzi!
  • @Robik 10:30:39
    "Nawet nie wiesz, co chciałbym kupić a jest to niedostępne z powodu bandyckich regulacji "big pharmy"."-

    - no to skoro wiesz, przynajmniej to, to dlaczego zadajesz głupie pytania? ...o zgagę? żądasz żeby Ci ktoś ("lekarz" do spółki z farmaceutą) pomógł w sekundzie bo wierzysz w biały kitel. Sam sobie pomóż, nie będziesz wierzył w duchy i bujdy na resorach.
  • @viridiana 14:08:50
    Pan Opara to rozumie.
    Ty udajesz, że nie.
    99.9% lekarzy nie wie co jest przyczyną tak prostej dolegliwości.
    Postępują w ten sposób bo tak są zaprogramowani.
    Ich nie interesuje dobro pacjenta tylko pieniądze i święty spokój.
  • @JimA 14:22:21
    Ja to doskonale rozumiem i nie musisz mi tłumaczyć jak działa ten system.
    Zrozumiałem to kiedy miałem zaledwie kilkanaście lat widząc jak "leczą" moją mamę.
    Z dzisiejszej perspektywy wiem dokładnie co było przyczyną jej chorób.
    Czy wiesz Puchatku, że ponad 50% społeczeństwa zachodniego ma niedoczynność tarczycy?
    Pewnie o tym nie wiedziałeś.
    Piszesz, że "zdrowy tryb życia w wielu przypadkach oznacza długie i szczęśliwe życie bez chorób..."
    Tylko co to znaczy "zdrowy tryb życia"?
    Niektórym wydaje się, że postępują właściwie a po latach dochodzą do bolesnego wniosku że się mylili.
    Czy wiesz Puchatku, że tzw. Niezbędne Nienasycone Kwasy Tłuszczowe to bardzo szkodliwy dla zdrowia MIT?!
    Pewnie o tym nie wiedziałeś.
    Jeśli mi nie wierzysz to zainteresuj się i poszukaj KTO i KIEDY i w jaki sposób stworzył ten mit.
    Pewnie jak większość ludzi przyjąłeś to na wiarę bo "wszyscy" tak myślą.
    Takich mitów w medycynie jest wiele.
  • @JimA 14:28:40
    A na jakiej podstawie wysunąłeś taki durny wniosek, że ja mam zgagę?
    Ja podałem tylko przykład, że medycyna XXI wieku nie potrafi wyleczyć tak banalnej dolegliwości.
    Właśnie taki przykład doskonale pokazuje jak działa współczesna medycyna:
    pacjent wyleczony to klient stracony.
    Dlatego dobrzy lekarze są niszczeni przez system, odbiera im się prawo do wykonywania zawodu a miernota robi kariery i pieniądze.
  • @viridiana 11:16:16
    Pani Viridiano,

    z przykrością stwierdzam, że się CAŁKOWICIE NIE ROZUMIEMY.

    Przytaczam tu całą Pani wypowiedź, w której Pani sugeruje to, CZEGO NIE POWIEDZIAŁAM.
    Nie powiedziałam, że „Ma skuteczne leczenie porzucić, aby wpisać się w Pani przyczynowe gdybanie?”

    cytuję Pani wypowiedź:
    „Z przykrością widzę, że podobnie jak Pan Władek, swoje niedostatki wiedzy psychiatrycznej i psychologicznej kompensuje Pani zabobonnym myśleniem, typowym dla ignorantów. Co z tego, że przyczyny problemów Pani Julii upatruje Pani w życiu płodowym, skoro nie potrafi Pani skutecznie ich rozwiązać a Jej pomagają akurat przyjmowane leki? Ma skuteczne leczenie porzucić, aby wpisać się w Pani przyczynowe gdybanie? No i nie widzi Pani pacjentki, dawki, recepty, nie ma jakiegokolwiek doświadczenia w pracy z ludźmi z problemami psychicznymi, ale już wie, że Ona tej kwetiapiny używa "niewłaściwie, nadużywa i jest uzależniona"! Jestem zszokowana, że nie zdaje sobie Pani sprawy ze skutków jakie może Pani wywołać u Pani Julii swoim idiotycznym pierdzieleniem, jeśli okaże się na tyle sugestywna, aby w nie uwierzyć! Odstawienie leczenia, załamanie psychiczne, eskalacja objawów, to skutki początkowe! Potem może być nawet próba samobójcza...! I właśnie do tego może doprowadzić Pani bezmyślnie, bez cienia empatii powielana wiedza z pożal się Boże...Wikipedii. Najpierw Pani wyzywała wybitnego naukowca od oszustów, a teraz to - straszy Pani osobę, która się leczy wszystkim, co najgorsze, z nieodwracalnymi zmianami hormonalnymi i rakiem mózgu włącznie.
    Ponieważ Pani komentarz bezpośrednio dotyczy jednej z Dyskutantek Neonu i negatywnych skutków jakie może wywołać w Jej psychice, niniejszym zgłaszam go do skasowania.”
    ======================================================================
    Nic o mnie nie wiedząc, robi mi Pani zarzuty.
    Można zarzucić mi niedostatki wiedzy, ze wszystkich dziedzin, nie tylko z psychiatrii, czy ogólnie z medycyny, czy z innych dziedzin. Jak zresztą każdemu, łącznie z lekarzami i to nawet z najwyższej klasy specjalistami.
    Ale zarzuca mi Pani także "zabobonne myślenie".
    Ma Pani prawo mieć takie zdanie o mnie. Czy jest ono zasadne ?

    Ponieważ to właśnie ja wszystkimi siłami odżegnuję się od WIARY W MEDYCZNE PRZESĄDY. I udowadniam istnienie dezinformacji w naukach medycznych (m.in. przytaczając wstydliwe fragmenty z historii medycyny, życiorysów uznanych naukowców).

    Twierdzę, że to nie ja posiadam „myślenie zabobonne”.
    Wielokrotnie zarzucano mi, nawet na Neonie24, zbytnie opieranie się na naukach przyrodniczych.
    W których istnieją PRAWA NAUKOWE. Tzn. teoria ma potwierdzenie w doświadczeniach i te doświadczenia ZAWSZE potwierdzają prawdziwość teorii.
    Skoro istnieje w XXI wieku (od wieku XIX) TEORIA INFEKCYJNOŚCI, to znaczy, że nie można jej potwierdzić i przekształcić w naukowe prawo.
    Ma to swoje dalsze konsekwencje w tym upiornym pompowaniu plandemicznej hucpy. Ze wszystkimi tragicznymi skutkami dla każdego człowieka.
  • @Robik 15:01:40
    Nigdzie nie wysnuwałem wniosków, że masz zgagę, a jedynie właśnie zapytałem: dlaczego zadajesz głupie pytania/e skoro to wszystko, Prosiaczku, wiesz? O co Ci konkretnie chodzi?
  • @JimA 15:20:33
    Napisałeś powyżej:
    "... dlaczego zadajesz głupie pytania? ...o zgagę? żądasz żeby Ci ktoś ("lekarz" do spółki z farmaceutą) pomógł w sekundzie bo wierzysz w biały kitel. Sam sobie pomóż, nie będziesz wierzył w duchy i bujdy na resorach."
  • @viridiana 14:08:50
    Patrz Pani czego to czepili sie lekarzy a nie sedziow albo notariuszy ??
    Mysli Pani , ze to jednak cos z wiekiem . Moja tesciowa ma podobne zdanie na temat lekarzy . Mimo jej uporczywych wysilkow nie potrafia jej zapewnic , ze nie umrze . A ona postanowila byc niesmiertelna . I jak zyc droga Pani jak zyc ???
    A wystarczyloby sie wlasnego peselu nauczyc na pamiec
  • @Robik 15:35:44
    Tak... ok, rozumiem, ale napisałem też: "O co Ci konkretnie chodzi?"
    Może od tego trzeba zacząć, skoro już tyle wyjaśniliśmy?
  • @rowszan 09:22:49
    ///Przeciez big pharma sprzedaje to co klient ( pacjent ) chce kupic .///

    Klient nie ma pojęcia co chce/może kupić. Musi zostać "uświadomiony".

    Jak moja biedna śp. Teściowa (wtedy ok 90). Zastałam ją kiedyś zalaną łzami. Co się stało ? - Pytam.
    - Bo ja nie wiem, jaki jest mój stan zdrowia.- Odpowiedziała.
    Ponieważ nie uskarżała się na nic konkretnego, zrobiliśmy podstawowe badania. Wyniki były b. dobre.
    Wolałam sobie nie wyobrażać, co by się stało, gdyby w badania wkradł się jakiś błąd. Ale szczęśliwie medyczne autorytety określiły stan zdrowia na b.db i pacjentka uzyskała komfort psychiczny.

    Ja też kiedyś podlegałam przekonaniom, że medyczna pytia może mi powiedzieć, jaki jest mój stan zdrowia. Z wróżb - poziomów cukru, cholesterolu, hemoglobiny itp. Ustalanych= obniżanych regularnie co ok 7 lat. O czym uświadamia doskonały artykuł p. W. Jarmołowicza w Nowej Debacie (Trzej jeźdźcy Apokalipsy), który znalazłam zacytowany na czyimś blogu.
    Cytuję fragmenty:
    "poniedziałek, 20 lutego 2017
    Cukrzyca, miażdżyca, nadciśnienie – Jeźdźcy Apokalipsy III tysiąclecia, czyli jak przehandlowano nasze zdrowie.
    Dwudziesty wiek jawi się w dziejach ludzkości jako okres niebywałego rozwoju cywilizacji a jednocześnie nasilonej ekspansji chorób cywilizacyjnych. Żyjemy pod znakiem cukrzycy, miażdżycy, nadciśnienia – trzech współczesnych Jeźdźców Apokalipsy. Jest tak pomimo objęcia powszechną opieką medyczną większości ludzi w krajach rozwiniętych, czyli właśnie tam, gdzie te choroby zbierają największe żniwo. Skala tego zjawiska jest przerażająca. Szacuje się, że obecnie co szósty dorosły ma podwyższony poziom glukozy we krwi a co trzeci umrze na raka. Na pytanie, dlaczego tak jest pomimo rozwoju medycyny, pada bezradna odpowiedź: winna jest cywilizacja. Czyli Nikt. Z Nikim nie da się walczyć, Nikogo nie możemy pociągnąć do odpowiedzialności za spowodowanie chorób ani zmusić, żeby przestał nasze zdrowie niszczyć. Cywilizacji nie cofniemy. Nasze żony nie zechcą już prać lnianych koszul kijanką w rzece, nasze dzieci nie zrezygnują z przesiadywania przed monitorem komputera a my sami nie przesiądziemy się z samochodów na wozy drabiniaste. Czy zatem choroby cywilizacyjne to cena, jaką musimy płacić za cywilizacyjne udogodnienia? I czy nauka oraz technologia nie wymyślą czegoś, żeby tę epidemię opanować?

    Płacimy całkiem niemałe podatki, również na naukę. Każdego dnia słyszymy o nowych odkryciach medycznych, o wyprodukowaniu nowych leków. Przejmujemy się losem holywoodzkich bohaterów, którym na koniec filmu scenarzyści znajdują dawcę i przeszczepiają wątrobę. Podziwiamy wirtuozerię filmowych chirurgów. Mniej zdajemy sobie sprawę z tego, że taki przeszczep jest odrzucany przeciętnie po pięciu, najdalej dziecięciu latach, a operacja to dopiero początek walki o życie i niczego nie kończy, odwrotnie, niż w cukierkowym filmie (...)
    Trend jest jasny, stopniowo normy są obniżane, i wcześniej, czy później wszyscy mający ciśnienie powyżej 115 mm Hg będą posłusznie łykać tabletki wierząc, że tylko dzięki nim ochronią swoje zdrowie. Dzięki globalizacji ten trend obejmie cały świat. I to jest piękne. Dla producentów (...)Więc o co chodzi? Chodzi o punkt nr 2 powyższych zaleceń: Ryzyko chorób sercowo-naczyniowych, poczynając od wartości ciśnienia 115/75 mm Hg, podwaja się z każdym wzrostem ciśnienia o 20/10 mm Hg.
    Przecież każdy chce być zdrowy, piękny i bogaty. Skoro ryzyko chorób podwaja się powyżej 115 mm Hg, słusznym jest to ciśnienie obniżać poniżej tej wartości. Zaniepokojony pacjent zażąda od lekarza recepty, a lekarz zgodnie ze schematem leczenia te środki hipotensyjne przepisze, bo nie jest samobójcą, który samotnie wypowie wojnę WHO, FDA, ichniej Izbie Lekarskiej itd. (wykres)
    Jak widać na poniższym wykresie, dzięki obniżeniu norm, w przeciągu zaledwie pół wieku, liczba osób, którym należy podawać substancje hipotensyjne (obniżające sztucznie ciśnienie) wzrosła z 85 milionów do 4066 mln, blisko 48 razy (słownie: czterdzieści osiem).
    (...)
    Najdalej za 20 lat wszyscy zapomną, że 120 mm Hg, to jest ciśnienie średnie, że połowa ludzkości musi mieć ciśnienie niższe, a połowa wyższe.
    Tak więc najdalej za 20 lat wszyscy zapomną, że 120 mm Hg, to jest średnia, że połowa ludzkości musi mieć ciśnienie niższe, a połowa wyższe. Stopniowo wszyscy oswoją się ze świadomością, że substancje hipotensyjne trzeba podawać także niektórym przedszkolakom, tak, jak dziś podaje się psychotropy dzieciom z tzw. ADHD. Z tak zwanym, ponieważ do niedawna uznawano za normalne, że dzieci są aktywne, pobudliwe i uwielbiają biegać.
    To, co wkrótce stanie się z nadciśnieniem, już stało się z cholesterolem. Przeciętny dorosły człowiek zazwyczaj ma poziom cholesterolu całkowitego 220-250 mg/100 ml. Ustanowiono więc normę na 200, a w przypadku występowania chorób niedokrwiennych nawet, gdy pacjent ma poziom 180 mg% nadal przepisuje się odpowiednie leki ."
    ======================================================================
    I TAK DALEJ...

    Warto zapoznać się z całym artykułem.
    ======================================================================

    Tak więc, Panie rowszan, człowiek musi zostać UŚWIADOMIONY. Choroba musi zostać zdiagnozowana, nazwana oraz zaproponowane „leczenie”.
    Zgodnie ze znanym modelem rozwiązywania problemów – wynalazkiem handlowym.
    O mechanizmach mówią lekarze.
    Choroby Na Sprzedaż - dokument [PL

    „O tym jak przemysł farmaceutyczny któremu tak wierzymy ze zależy mu na zdrowiu... oszukuje ludzi. Jeśli będziesz zdrowy to oni zbankrutują. I jak widać posuwają się coraz dalej i posługują mediami fałszując rzeczywistość.”

    https://www.youtube.com/watch?v=I1njFVeNtl8
  • @Maria. 18:25:26
    Pani MArio, wystarczy, że kitel zapyta pacjenta: pali pan? A ten, nawet jeśli niechętnie, odpowie twierdząco, od razu pada diagnoza: rak płuc! przy zwykłym zapaleniu oskrzeli. Natychmiast wysyła się pacjenta na prześwietlenie RTG, zacieki są? no są. No i tak dalej. W przeciągu pięciu lat pacjent umiera, albo przynajmniej, jeśli ma szczęście, żyje, ale tylko z jednym płucem. No kto o tym nie wie?
    Dokładnie identycznie jest z rakiem jajnika. Ginekolog: proszę zrobić cytologię... i zaczyna się bal. 5 lat góra. No bo kto przeżyje chemię i naświetlania?!
  • @Maria. 18:25:26
    Co do ADHD to sam wynalazca "schorzenia" stwierdził, że je zmyślił (podobno), mniej więcej tak jak Pfizer "wymiksował się" z odszkodowań w przypadku uszczerbku na zdrowiu po podaniu "szczepionki". Dokładnie przykłady można mnożyć w nieskończoność.
  • Ojej, jaka dyskusja dotycząca mojego przypadku! :D
    Gdy mój psychiatra stwierdził, że jego rola już się skończyła, skierował mnie na psychoterapię (wypada wspomnieć, iż mam zaburzenia osobowości - to jest trwała niepełnosprawność, nie choroba psychiczna nadająca się do leczenia). A tam takie mądrości: "Widocznie rodzice czegoś ci nie dali, kiedy byłaś mała. Czego? Nie wiem", "Trening umiejętności społecznych? Poproś w urzędzie pracy, żeby skierowali cię na jakiś coaching!", "Przyszłaś mnie prosić o eutanazję?", "Zapisz się do ISIS. Wiesz, co to ISIS?". Dobrze, że przynajmniej nie zapłaciłam za to ani grosza, bo leczę się w ramach Narodowego Funduszu Zdrowia.

    Jak już pisałam, trudności z zasypianiem towarzyszą mi od urodzenia, a medycyna naturalna (tabletki ziołowe, melisa, melatonina) nigdy mi nie pomagała. Usuwanie z życia kolejnych stresorów również się nie sprawdza. Kiedy skończyłam liceum, miałam nadzieję, że wreszcie będę mogła spać spokojnie, albowiem uwolniłam się od szkolnych prześladowców. Ale problem trwał nadal. Oczywiście, winę za ten stan rzeczy można zrzucić na stres związany z edukacją wyższą. Jednak po studiach mój stan zdrowia wcale się nie poprawił, a wręcz pogorszył. Po trzech latach gehenny wybrałam się do psychiatry i błagałam go (niczym jakaś córa marnotrawna!) o ratunek. Byłam tak zdesperowana, że stwierdziłam, iż moją dotychczasową nieufność wobec psychotropów (pochodzącą jeszcze z czasów gimnazjalnych, kiedy to przeczytałam powieść "Lot nad kukułczym gniazdem" Kena Keseya) mogę wsadzić sobie w pupę.

    Pozdrawiam serdecznie!

    N.J. Nowak

    PS. Faktycznie, chętnie poznałabym przyczynę mojej bezsenności trwającej od niemowlęctwa... Ale co by mi to dało (oprócz zaspokojenia ciekawości)? Czy ta wiedza uleczyłaby - w magiczny sposób - moją chroniczną przypadłość? Nie bądźmy naiwni.
  • @Natalia Julia Nowak 19:06:55..."Jak już pisałam, trudności z zasypianiem towarzyszą mi od urodzenia, "...
    Taka się urodziłaś.
    Poza tym, przy odpowiednim partnerze, mogłoby to być powodem ponad standardowych uniesień. Warto przekuć to na coś pozytywnego, zamiast tłumić chemią.
  • @ABX 19:26:18
    Dokładnie!
  • @Maria. 18:25:26
    kazdy z nas na wybor , moze nie chodzic do lekarzy , nie lykac tabletek i tyle .
    Problem jak Pani raczyla zauwazyc a o czym pisalem do Pani dotyczy generalnie tego, ze "swiat schodzi powoli na psy " nie ma dobrych lekarzy , notariuszy , mechanikow , hydraulikow itd > Chcialem tylko zwrocic uwage na "proces" ktory wokol nas zachodzi , czy on (ten proces ) jest wywolany przez zle elyty czy tez moze My normalni przecietniacy tez za to wszystko odpowiadamy ?? Jak Pani mysli .
    Dla mnie to jest istotne w calej naszej dyskusji . Prosze pamietac , ze kazdy czlowiek ma prawo miec swoje zdanie , przekonania i nie musi byc ono zbiezne z moim . Duzo czasu uplynelo w moim zyciu abym to zrozumial ,zaakceptowal i duzo zla sie wydarzylo . Duzo bym dal aby cofnac czas . Niestety
    serdecznie pozdrawiam
    PS
    co do cisnienia kilkadziesiat lat temu trenujac na silowni spadla mi sztanga , zostalem skierowany do lekarza ktory rozpoznal wczesne nadcisnienie samoistne ( potem okreslone jako wysilkowe ) wtedy normy wynosily wiek i dolna nie wiecej niz 100 - przyjmuje od tamtej pory stale leki a mimo to zdarza mi sie w stresie posiadac pomiary typu 210-215 na 120 130 dol mam captopril jak dotad dajemy wspolnie rade .Ale wiem , ze przyjdzie taki dzien kiedy juz nie zadzwonie po karetke ani nie dam rady wsadzic pod jezyk captoprilu . Nie chcialbym zostac warzywem . Wolalbym miec wybor w sensie prawa do eutanazji .
    Moj ojciec walczyl z niewydolnoscia serca wchodzil juz w czwarty etap , zli lekarze objeli go eksperymentalnym programem dializ otrzewnowych , nie musial jezdzic do szpitala , bylo juz duzo lepiej , upadl , poszla panewka biodrowa , patzrylem w oczy lekarzowi na sorze jak mi to mowil , jednoczesnie informujac mnie ze bedzie konieczna operacja . To mowil a w jego oczach widzialem to co chcial powiedziec . Ojciec mial sprawnosc serca okreslona na 27 % odszedl na stole operacyjnym -Dwa razy go podnosili . Lekarz mi powiedzial , ze mozemy sie nie zgodzic na operacje , alternatywa byla smierc w wyniku stanu zapalnego w bolu po kilku miesiacach . Mialem jakis wybor ??? Co On lekarz mial zrobic ???
  • @Natalia Julia Nowak 19:06:55
    Jesteś po prostu obdarzona nadzwyczajną energią, ta nie pozwala Ci spać, z drugiej strony hamujesz swoje libido pod czyimś wpływem, pewnie z bliskiego otoczenia, Po prostu to przemyśl. Alkoholu polecał Ci nie będę, ale uwierz mi, to działa, rozluźnia, a jak się śpi...:) A lekarzom, skoro dotąd Ci nie pomogli, daj spokój; jest takie powiedzenie: jeśli coś się nie wydarzy przez pięć lat, nie wydarzy się nigdy. Szkoda czasu i pieniędzy na białe kitle. Acha, i jeszcze jedno, psychiatria i psychologia to nie są nauki ścisłe, ci ludzie wykonują wolny zawód, jak Picasso, oddałabyś swoje życie w łapki Pablita?

    To Twoje życie i Ty decydujesz.

    Pozdrawiam i zdrowia życzę
  • @Maria. 18:25:26 Maria vel gea
    germańska czeka na odsłonę.
  • @ABX 19:26:18
    /// przy odpowiednim partnerze, mogłoby to być powodem ponad standardowych uniesień.///

    ABX, skąd przybywasz- czyżby z prawdy the second ?

    Po tych "męskich" radach jakoś mi się tak kojarzy.
    Sex nie jest "lekiem na całe zło". Mimo, że samce homo sapiens widzą to inaczej.
    To tylko wycinek z palety aktywności człowieka.
    Jak wynika z biologii, ewolucji, poszerzenie biologicznej różnorodności dokonało się przez dodanie puli męskich genów (samców) do podstawy jaką stanowiły kiedyś organizmy rozmnażające się partenogenetycznie.
    Zatem rozpatrując pod kątem biologii, samce (homo sapiens) mają inne priorytety i widzenie rzeczywistości.
    Mają do spełnienia biologiczną rolę i to usiłują realizować. Co widać, słychać i czuć. :-)
    Seksmisja, mimo, że jest komedią, dobrze to uświadamia.
    ============================================
    Pani Natalio, z takim potencjałem intelektualnym nie znajdzie Pani "partnera" na akceptowalnym poziomie.
    Raczej niech Pani oszczędzi sobie tych "ponadstandardowych" uniesień. Z tego co wiem z biologii, cena tych wrażeń jest zbyt wysoka. To cena życia. A właściwie umierania jako przedmiot doświadczeń onko-logicznych medycznych pytii.
    ============================================
    Związki męsko damskie są dla hardcorowców. Biologia na poziomie zharmonizowania potrzeb i możliwości samców i samic homo sapiens z jakichś przyczyn nie "uporządkowała" tych relacji. Być może z powodu tego, że samce by się pozabijały w jednym czasie rui. I dlatego mają tę "ruję"w permanencji i to niemal całe życie. Co jest chyba męczące. :-)
    ============================================
    Teraz to pewnie jakiś "hejt" wyniknie.
    Ja biologii homo sapiens nie wymyśliłam i nie zaprogramowałam ;-)
  • cd. Maria. 21:55:03
    ///poszerzenie biologicznej różnorodności dokonało się przez dodanie puli męskich genów (samców) do podstawy jaką stanowiły kiedyś organizmy rozmnażające się partenogenetycznie.///
    Wypowiadam się na podstawie informacji z książki psychologa i zoologa Vitusa B. Droschera traktujacej o ROZMNAŻANIU.
  • @Natalia Julia Nowak 19:06:55
    /// PS. Faktycznie, chętnie poznałabym przyczynę mojej bezsenności trwającej od niemowlęctwa... Ale co by mi to dało (oprócz zaspokojenia ciekawości)? Czy ta wiedza uleczyłaby - w magiczny sposób - moją chroniczną przypadłość? Nie bądźmy naiwni.///

    Jak powiedział pan rowszan, każdy ma WYBÓR.

    Czy zechce spróbować innych metod wpływania na zmianę rytmu dnia i nocy (niż pigułki czy polecany przez męskich komentatorów sex*) czy nie.
  • @Maria. 21:55:03
    "Jak wynika z biologii, ewolucji, poszerzenie biologicznej różnorodności dokonało się przez dodanie puli męskich genów (samców) do podstawy jaką stanowiły kiedyś organizmy rozmnażające się partenogenetycznie."

    To miało miejsce setki milionów lat temu. Pojawienie się płci umożliwiło łatwiejszą rekombinację genów, lepszą adaptację do zmieniającego się środowiska oraz naprawę błędów.

    Raczej nie było to dodanie jakiejś "puli genów męskich". Źle Pani to zrozumiała, pula jest wspólna. U człowieka dodatkowy męski chromosom jest mały i nie zawiera wiele informacji i zastępuje większy chromosom z tej samej pary.
  • @Pedant 22:26:40
    ///Pojawienie się płci umożliwiło łatwiejszą rekombinację genów, lepszą adaptację do zmieniającego się środowiska///
    Zgadza się, to miałam na myśli

    ///oraz naprawę błędów.///

    Nie zgadzam się z tym stwierdzeniem.
    Natura nie robi "błędów".
    Organizmy reagują na INFORMACJĘ ZE ŚRODOWISKA.
    Czy nam się to podoba, czy nie.

    Błędy i chaos funkcjonują tylko w światopoglądzie.
    Konsekwencje światopoglądowego wpływu na DEFINICJĘ nukleoproteiny (jako jadu=wirusa potencjalnie patogennego i zakaźnego) właśnie "przerabiamy".

    Naukowcy badają zjawiska "in vitro" - pod szkiełkami, w probówkach. Wychodzi im to, co wychodzi. Np. namnażanie fragmentów jakiegoś DNA metodą polimerazy. W naukowej imaginacji (konsensusowej) są to "dowody" na zakażenie "patogenem".

    O tym, że JEST RÓŻNICA przekonał się Bruce Lipton. Kiedy stwierdził, że komórki, które mnożył in vitro mnożyły się lepiej niż w organizmie żywym- człowieku, który cierpiał na dystrofię mięśni. On doszedł do tego po 10 latach mnożenia komórek, które pozbawiał, zgodnie z procedurą, DNA.
    https://www.youtube.com/watch?v=j-ky8_sh2k0
  • cd Maria. 23:15:37
    Dlaczego ? Od minuty 25

    https://www.youtube.com/watch?v=j-ky8_sh2k0
  • Myśleć mózgiem, nie waginą!
    Od czasów szkolnych bezustannie spotykam ludzi, którym przeszkadza fakt, że żyję w czystości. Ciągle spotykam nowych impertynentów, którzy - z uporem godnym większej sprawy - próbują mnie nakłonić do poddania się nierządowi lub innej czynności seksualnej. Ale oni wszyscy prędzej czy później dają sobie spokój, gdyż dociera do nich, że tak prawej dziewczyny, jak ja, po prostu nie można zdeprawować. :-)

    Nie za bardzo rozumiem, w jaki sposób utrata czci panieńskiej miałaby poprawić mój rytm dobowy i ogólną jakość życia. Na pewno nie mogłabym spać spokojnie, wiedząc o tym, że nieodwracalnie splamiłam swój honor. Do tego doszedłby chroniczny lęk przed niechcianą ciążą i ekstremalny stres w przypadku urzeczywistnienia się czarnego scenariusza. Wbrew feministycznej propagandzie, którą bombardują nas media głównego nurtu, w XXI wieku NIE MA skutecznych metod zapobiegania zapłodnieniu. Spójrzmy: prawie wszyscy aktywni heteroseksualiści stosują antykoncepcję, a jednak nieustannie się słyszy o "wpadkach" oraz ich tragicznych konsekwencjach. Oczywiście, nieplanowanego noworodka można oddać do okna życia, ale po co się narażać na negatywne emocje, komplikacje zdrowotne i ewentualną śmierć przy porodzie? Zawsze uważałam, że kobieta powinna myśleć mózgiem, nie waginą. I tak właśnie postępuję, odkąd tylko zaczęłam miesiączkować.

    Pozdro!
  • @Natalia Julia Nowak 00:18:52
    Tak, pani Natalio.

    Uważam, że może Pani spać spokojnie. Ma Pani bardzo pożyteczny zawód, poważnie interesuje się psychiatrią.
    Nie wszyscy muszą żyć w związkach. A tym bardziej angażować się w seksualne związki.
    Prawda o seksie jest taka, że jego celem biologicznym jest rozmnażanie. Działania hormonów, doznania, służą temu celowi.

    W krótkich "żołnierskich" słowach powiedział to kiedyś St. Michalkiewicz. Iż związek małżeński służy do wymiany "usług".
    Mnie kiedyś uświadomił w tej materii znajomy adwokat , specjalista od rozwodów (40 lat praktyki w zawodzie). Zapytał, czy wiem, dlaczego mężczyźni się żenią. Odpowiedziałam - dlatego, żeby mieć rodzinę.
    A on powiedział, -nie, to kobiety wychodzą za mąż, żeby mieć rodzinę. Mężczyźni się żenią, żeby nie szukać "tego"daleko.

    Wielką hipokryzję uprawia kościół opowiadając o "naturalnych" metodach zapobiegania ciąży. Kiedy naturalne jest tylko zachodzenie w ciążę.
  • @viridiana 14:08:50
    Szanowna Pani,

    Dziękuję za "referal" - czyli polecenie problemów Pana Robika - do mojej oceny, jako lekarza.
    Powiem krótko, o skuteczności grochu na problemy związane ze zgagą - nigdy nie słyszałem. Ale...o ile jest to skuteczne o Pana Rowszana - może warto się nad tym zastanowić...
    Chociaż, jak mówi staropolskie przysłowie -
    " to - od grochu boli brzuch a od kaszy - człowiek zdrów".
    A ja - jako lekarz - mam duże zaufanie do medycyny naturalnej, ludowej.

    Mówiąc trochę tak...na bardziej poważnie. Jak uczono mnie na studiach.
    Główne przyczyny tzw. zgagi - są dwie a nawet może trzy.
    - Niewłaściwe - nadmierne dla danego organizmu odżywianie,
    - Nadkwasota żołądka (zaburzenia kwasowości soków żołądkowych),
    - Przepuklina przełyku.
    Może pewnie być więcej, pośrednich przyczyn - ale tak czy inaczej należy zacząć od podstaw - jakoś zdiagnozować sprawy, które wyżej wymieniłem.

    Bardzo polecam również wykonanie testu "Nietolerancji pokarmowych" - aby np przekonać się czy badana osoba nie jest uczulona nie niektóre składniki pokarmowe.

    Pozdrawiam serdecznie
  • Szanowni Państwo,
    Szanowni Państwo,

    Uprzejmie dziękuję za bardzo ciekawą dyskusję pod tym artykułem, który był głównie autorstwa Pani Marii.
    Rozumiem, że każdy może mieć inne, różne zdanie - na dowolny zresztą temat - ale najważniejsze są poziom i kultura dyskusji.

    Z wielkim, naprawdę wielkim zainteresowaniem przeczytałem komentarze, myślę, że wiele się też dowiedziałem - i wiele mam także do myślenia.

    Bardzo bym chciał - aby podobne dyskusje - odbywały się pod większością artykułów na Neon24.pl

    Życzę Państwu pogodnego weekendu i zdrowia.

    PS. Będą jeszcze 2 odcinki artykułu Pani Marii, w najbliższych dniach.
  • @Ryszard Opara 02:24:29
    Zaczynając od najprostszej kwestii - zgagi - to najczęstszą przyczyną jest... BRAK kwasu żołądkowego a nie nadmiar.
    Polecam książkę:
    "Why stomach acid is good for you" - Jonathan Wright, MD Lane Lenard, Ph.D. W książce na 200 stronach opisane jest to b. dokładnie.
    Nadmiar kwasu w przypadku zgagi występuje rzadziej niż 1 przypadek na 100.
    Można to udowodnić w bardzo prosty sposób używając kapsuły Heidelberga (sprawdzi prawdziwy poziom kwasu w żołądku).
    Oczywiście nikt tego nie robi (lub prawie nikt) i przypisuje z założenia preparaty obniżające/blokujące działanie kwasów żołądkowych.
    Przynoszą one czasową ulgę ale nie rozwiązują problemu a z czasem wyrządzają poważne szkody.
    Najczęstszą przyczyną obniżonego poziomu kwasów w żołądku jest niedoczynność tarczycy. Również chroniczne odwodnienie i unikanie soli może do tego się przyczynić. Helicobacter pylori również może mieć w tym swój udział ALE... przy dobrej pracy tarczycy i silnym zakwaszeniu żołądka HP miałby małe szanse na przeżycie.
    A tak jeszcze na marginesie to z wiekiem wydzielanie soków żołądkowych spada a występowanie zgagi jest częstsze.
    Jeśli zaś chodzi o problemy Natalii to wierzę, że dobry fachowiec mógłby jej pomóc i znaleźć prawdziwą przyczynę jej dolegliwości.
    Gdyby znaleziono przyczynę byłaby szansa na wyleczenie.
    Niestety, widzę, że Natalia sobie odpuściła zniechęcona wieloma bezowocnymi wizytami u lekarzy.
    Moim zdaniem najprawdopodobniej problemem są zaburzenia hormonalne. Znalezienie lekarza który zna się na tym naprawdę jest bardzo nikłe. Gdyby w takiej sytuacji znalazła się moja kobieta to sprawdziłbym jej tarczycę (domowym sposobem który jest dużo bardziej niezawodny niż badania laboratoryjne - temperatura, puls przed i godzina po posiłku) oraz na próbę progesteron.
    Sprawdziłbym również poziom adrenaliny i kortyzolu.
    Ponieważ Natalia wspomniała, że jej przyjście na świat odbyło się w b. stresujących warunkach więc podłożem może być szok który przeszedł w chroniczny stan który najkrócej można nazwać - "adrenaline dominance". Oczywiście Natalia zlekceważy to co napisałem powyżej - końcu odwiedziła tylu fachowców i nic jej nie pomogli a tu taki amator...
  • @Maria. 23:15:37
    "Natura nie robi "błędów".
    ...
    Błędy i chaos funkcjonują tylko w światopoglądzie."

    Jest taka protestancki kościół - Stowarzyszenie Chrześcijańskiej Nauki (Christian Science). Pani ich zna?
  • @Pedant 07:11:32
    Pamiętam ich jak wiele lat temu przysyłali do Polski taką bardzo ładnie wydaną grubą księgę (za darmo) która po jednej stronie miała wersję angielską a po drugiej polską.
    Podobno po jej przeczytaniu mijały wszystkie choroby... :)
  • @Natalia Julia Nowak 00:18:52
    "Od czasów szkolnych bezustannie spotykam ludzi, którym przeszkadza fakt, że żyję w czystości. Ciągle spotykam nowych impertynentów, którzy - z uporem godnym większej sprawy - próbują mnie nakłonić do poddania się nierządowi lub innej czynności seksualnej. Ale oni wszyscy prędzej czy później dają sobie spokój, gdyż dociera do nich, że tak prawej dziewczyny, jak ja, po prostu nie można zdeprawować. :-)"-

    - ależ tu nie chodzi o deprawację tylko zwykły, normalny akt miłości. Dlaczego Pani nie bierze pod uwagę tego, że ludzie kochają się i zakładają rodziny a potem współżyją seksualnie i to jest właśnie normalne? daje im, ludziom, to satysfakcję, buduje więź, przynosi potomstwo. To nie jest żadna deprawacja. Pani się coś bardzo pomyliło. Nigdy nie była PAni zakochana?!

    "Nie za bardzo rozumiem, w jaki sposób utrata czci panieńskiej miałaby poprawić mój rytm dobowy i ogólną jakość życia. Na pewno nie mogłabym spać spokojnie, wiedząc o tym, że nieodwracalnie splamiłam swój honor. Do tego doszedłby chroniczny lęk przed niechcianą ciążą i ekstremalny stres w przypadku urzeczywistnienia się czarnego scenariusza. "-

    - :) no tak, jednorazowy akt płciowy, przy takim podejściu, mógłby istotnie zakłócić nie tylko Pani rytm dobowy ale i inne rytmy. Na lęk i niechęć do ciąży w ogóle prawdopodobnie jest podstawą, na jakiej wszyscy psychiatrzy i psychologowie utwierdzają Panią tylko w przekonaniu, że należy walczyć z popędem. Widać nie jest PAni jeszcze gotowa. Czy nie przyszło PAni do głowy, że kitle nie chcą Pani z tego obłędu wyleczyć...? A może nikt w Pani otoczeniu nie chce?

    Na początek trzeba się zakochać, a potem iść na całość. :)
    Czego Pani życzę. Będzie PAni spać jak dziecko.

    Pozdrawiam
  • @Maria. 01:04:05
    Bardzo dobry komentarz!
  • @JimA 07:43:30
    "Na początek trzeba się zakochać, a potem iść na całość. :)"

    Ryzykowna rada. Na miłości można się zawieść :(
  • @Natalia Julia Nowak 00:18:52
    Oj Natalka, Natalka.
    Spróbuj seksu - jeśli z dobrze prowadzącym partnerem - może okazać się, że to lubisz.
    Na razie - jeszcze nie wiesz, że to lubisz. 99 % kobiet tak ma - wyjątkiem są te rozdziewiczone przez Lempart i podobne.
  • @Krzysztof J. Wojtas 08:54:01
    "Oj Natalka, Natalka.
    Spróbuj seksu - jeśli z dobrze prowadzącym partnerem - może okazać się, że to lubisz."

    Nie wiedziałem, że Pan jest deprawatorem niewinnych dziewic. ;)
  • @Pedant 08:43:13
    A na czym nie można?
  • @Krzysztof J. Wojtas 08:54:01
    No dokładnie... Nie mówiąc o tem, że kto w młodym wieku chce mieć dzieci?! Żeby życie tracić w taki sposób - w sensie, że odmawiać sobie np. jedzenia...

    A życie bez miłości? No ja sobie nie wyobrażam. :)
  • @Pedant 08:43:13
    Tam zaraz rada, po prostu informacja, stwierdzenie faktu.

    Nata jest w nastroju minorowo-wybuchowym, to się zdarza, kobiety ogólnie są chwiejne emocjonalnie, a ta konkretna pisze ponure wiersze od urodzenia. Niektórzy mówią, że życie zaczyna się po: 40, 50, 60... no tylko, żeby nie było za późno. ;)

    Jest poezja melancholijna i jest ekstatyczna. Tyle.
  • @Natalia Julia Nowak 00:18:52"Na pewno nie mogłabym spać spokojnie, wiedząc o tym, że nieodwracalnie splamiłam swój honor."..
    Pewnego rodzaju fobie, faktycznie mogą mieć wpływ na sen. Gdyby mniej obnosić się z intymnymi dolegliwościami, mniej byłoby chętnych do niesienia "pomocy". Ale, skoro publika jest informowana, to i angażuje się z odpowiednim nastawieniem. Zamiast więc obrzucać epitetami, prościej jest, dawać mniej ku temu powodów.
    Z treści jakie zamieszczasz, wynika jasno, że problem ze spaniem może być skutkiem tego, jaką się urodziłaś i w dalszej kolejności, tego, jakie urojenia znalazły podatny grunt, by rozwinąć się w prezentowany tu światopogląd i skalę wartości. Każdy jakiś jest i ma coś indywidualnego, rzutującego na osobowość, wynikające z tego zachowanie, oraz sposób myślenia którym się kieruje.
    Są tacy, którzy długo śpią. Od urodzenia.

    "Zawsze uważałam, że kobieta powinna myśleć mózgiem, nie waginą. I tak właśnie postępuję, odkąd tylko zaczęłam miesiączkować."

    Sukcesem twoim, byłoby zrozumienie konstrukcji organizmu, by pojąć istotę cyklu miesięcznego, ale, by to osiągnąć, powinno się używać rozumu, by wiedzieć, że każdy narząd ma swoje przeznaczenie i dopiero właściwa współpraca wszystkich narządów, w tym również również umysłu, sprawia, że organizm jako całość, funkcjonuje poprawnie. Że, każde zakłócenie funkcjonowania całości, ma bezpośredni wpływ na poszczególne elementy.
    Parafrazując bohatera "Sexmisji", Max miał rację mówiąc, że baba bez chłopa fiksuje.
  • @JimA 09:44:30
    wiosna , wiosna

    https://youtu.be/3NQnnhlRWmc
  • @Natalia Julia Nowak 00:18:52
    Od czasów szkolnych bezustannie spotykam ludzi, którym przeszkadza fakt, że żyję w czystości.

    Ja sie nie spotkalam z taka sytuacja, zapewne problem tkwi w pani charakterze, a nie w zyciu w czystosci.

    Pani tez napisala, ze mezczyzni zenia sie z kobietami ktore daja dupy.

    Z tym tez sie nie zgadzam. To nie tak, ze trzeba dawac dawac dupy na lewo i prawo. Mezczyzni chca sie zenic jak spotkaja odpowiednia kobieta. Moj znajomy zawsze powtarza cipa sie nie zatrzyma nikogo, natomiast charakterem i owszem, bo cipe ma kazda kobieta, ale to cos ma niewiele.
    Moj maz oswiadczyl mi sie po dwoch miesiacach(nie byl to jedyny kandydat). On juz od pierwszego spotkania stwierdzil, ze ja bede jego zona. Mowi, ze wnioslam w jego zycie radosc, a on w moje zycie rozsadek.


    Pani generalnie ma chory stosunek do seksu, macierzynstwa. Problem tkwi nie w lekach, szczepieniach a z jakis urazem z dziecinstwa pani sobie nie poradzila. Duze prawdopodobienstwo, ze byla panie ofiara molestowania. Zakladam tez, ze pani jest z rodziny DDA, badz innej dysfunkcyjnej(byc moze sie myle, za co z przepraszam).

    Zerknelam na pani insta, jest pani smutna, samotna osoba, gdzie jedynym przyjacielem jest pies, ktory ma wstep nawet do pani lozka(dla mnie to niedopuszczalne). Ma pani zadatki na zgorzniala stara kobiete, to najgorsza rzecz , ktora moza sie przytrafic kobiecie. Ja bym zalecala prace nad soba, wyrzucic z siebie wszystko i isc do przodu, bo zycie idzie do przodu. Nie oglada sie pani ciagle wstecz. Rowniez prace nad cialem polecam, bo nie oszukujmy sie mezczyzni sa wzrokowcy (kobiety zreszta tez, ja na pewno). Pani zajada stres, wiec to rowniez ewidentnie widac, ze gdzies problem jest. No to pytanie sama sobie pani musi odpowiedziec, i tylko od pani jest uzaleznione jest w ktora strone to pojdzie Czy warto zatrzymac sie na tym etapie i miec zal do wszystkich i do wszystkiego, czy powiedziec basta. Pozdrawiam i zycze powodzenia.
  • @JimA 09:38:11
    No dokładnie... Nie mówiąc o tem, że kto w młodym wieku chce mieć dzieci?! Żeby życie tracić w taki sposób - w sensie, że odmawiać sobie np. jedzenia...

    -ja studia skonczylam jako matka. Maz dalej kontynuowal nauke, ja zajelam sie rodzina, a w swoim czasie poszlam dalej sie ksztalcic, role sie odwrocily. Z czasem oboje jestesmy zdania, ze to byla najlepsza decyzja, bo bedac mlodymi ludzmi nie na za duzo atrakcji nas bylo stac, dzieci tego za bardzo nie odczuly, teraz sa odchowane, a my mamy czas dla siebie. Zyc nie umierac. Dzieci tez zadowlone, ze maja mloda matke, ktora pobiega i pojezdzi z nimi na rowerze, a nawet nauczy stania na rekach(powaznie uczylam). To jest nie moja opinia, ale moich dzieci.
  • @rowszan 09:53:11
    :)!
  • @Maria. 15:14:22
    Szanowna Pani Mario
    W pierwszych słowach mojej odpowiedzi, chciałabym bardzo serdecznie Panią przeprosić za zbyt emocjonalną reakcję na treści adresowane do Pani Julii. Kierowałam się wiarą, że mocne słowa zmuszą Panią do refleksji nad skutkami, jakie Pani wypowiedzi mogą wywołać u odbiorcy.

    Oczywiście, nie namawiała Pani wprost Julii do odstawienia leków. Ale możliwe negatywne oddziaływania uboczne kwetiapiny, które Pani starannie opisała, (cytuję: "Kwetiapina należy do najczęściej przepisywanych leków przeciwpsychotycznych – roczny przychód AstraZeneca ze sprzedaży preparatu Seroquel w latach 2011–2013 wynosił około 1,4 miliarda dolarów amerykańskich[30]. Szacuje się, że w około 70% przypadków lek ten jest stosowany poza wskazaniami rejestracyjnymi[31]
    Niewłaściwe używanie, nadużywanie i uzależnienie (psychiczne) od kwetiapiny. Choć w wielu pracach wykazano pozytywny wpływ kwetiapiny na różne stany związane z używaniem substancji psychoaktywnych, pojawiło się wiele doniesień o niewłaściwym jej używaniu (misuse), nadużywaniu (abuse), używaniu nałogowym (psychological addiction), a nawet o uzależnieniu (dependence).Najwięcej opisanych przypadków mieści się w pojęciach: niewłaściwe używanie i nadużywanie oraz uzależnienie psychiczne." ) mogły osobę bardziej wrażliwą, sugestywną i nastawioną lękowo zniechęcić do skutecznego leczenia. Zwłaszcza w sytuacji, gdy nic lepszego nie ma Jej Pani do zaoferowania. Niestety, sprowokowanie takiego efektu nadal uważam za wyrządzenie pacjentowi krzywdy. Przecież musiała Pani słyszeć o słowach które leczą i które ranią.

    Swego czasu istniała swoista moda, na mówienie pacjentom prawdy. Zgodnie z tym trendem, grubiański neurochirurg, po zrobieniu biopsji płatów czołowych mózgu i zdiagnozowaniu gwiaździaka dał znajomemu 3 miesiące życia. Pacjent przestał odwiedzać Klinikę i wpadł w głęboką depresję, która trwała pół roku. Od tej pory żyje już 20 lat i jest zawodowo aktywny. Neurochirurg nie ma sobie nic do zarzucenia, bo przecież on "prawdę" pacjentowi powiedział...Z całym szacunkiem, Pani uważa, że odnośnie kwetiapiny, też tylko prawdę napisała? Tylko po co?

    W świetle niniejszej polemiki nie wydają mi się istotne fakty dotyczące mojej wiedzy o Pani. Istotnie, nic o Pani nie wiem ponad to, co była Pani uprzejma o sobie napisać. Być może moja opinia o braku empatii, którą wyrobiłam sobie na podstawie Pani w/w komentarza jest błędna i szczerze mówiąc, bardzo bym chciała, żeby taką była. Też nie mam monopolu na wiedzę ani na prawdę.

    Napiszę teraz szczerze, czemu uważam Pani myślenie za zabobonne : Ponieważ negacja leków skutecznych, usuwających objawy, oddalających ryzyko śmierci i podnoszących komfort życia na rzecz oddziaływań paramedycznych - relaksacji, medytacji, muzyki, nie jest niczym innym niż współczesnym w niektórych kręgach bardzo modnym zabobonem. Szamaństwem XX wieku. Zresztą nawet szamaństwo i znachorstwo działało niekiedy leczniczo, na zasadzie efektu placebo. Ale znacznie częściej nie cofało objawów choroby. Obrzęki, nadciśnienie, jaskra, nie są "niekomfortowymi objawami". Są objawami niosącymi realne ryzyko śmierci i ciężkiego kalectwa, więc dobrze, że istnieją leki, które mogą tą katastrofę oddalić. Nic nie da zastępowanie ich kadzidełkami (aromaterapią). A czasy dobrotliwego, wiejskiego acz zacofanego medycznie lekarza, które starsze pokolenie wspomina z nostalgią i sentymentem bezpowrotnie minęły. Wysoce wyspecjalizowane techniki diagnozy i farmakoterapii pozostaną z nami na zawsze. Ważne, że są one bardziej skuteczne niż Judymowie z początków XX. w.

    Nawet znając życiorys Pasteura (co akurat nie leży na linii moich zainteresowań) czy jakiegokolwiek naukowca, który trwale zapisał się w historii medycyny, nie nazwę go oszustem, ponieważ nie jest to argument lecz epitet, z którym niepodobna polemizować, nie dodaje wiarygodności rozmówcy i stwarza podejrzenie, że jest on intelektualnie niedojrzały do rzeczowej argumentacji.
  • @a.b.c. 10:46:02
    JA się ożeniłem też przed dyplomem... dzieci przyszły dopiero po dwóch latach. Nikt kto dzieci nie miał/nie ma, nie ma normalnej rodziny, nie jest w stanie zrozumieć tego o czym piszemy. Pewnie, że bywa ciężko, ale tych pięknych dni nie zastąpi nic! Nikt ani nic nie odda straconego w samotności czasu.

    Świetne komentarze.

    Pozdrawiam serdecznie
  • @rowszan 09:53:11
    Ja bym zadedykował jeszcze jedną:

    https://www.youtube.com/watch?v=oG6pEolAKm8


    :)
  • @rowszan 16:21:29
    Lekarze nie wyrządzili mi żadnych trwałych szkód zdrowotnych, żebym miała podstawy do ich konsekwentnego opluwania w sposób jaki tutaj stanowi dziwaczną normę. Tylko jednego dr n.med, pracującego z dziećmi w Warszawie mam w głębokiej pogardzie. Generalnie, są oni - jak wszyscy, ludźmi omylnymi, uwikłanymi w interesy korporacyjne, karierowo zależni od czapy administracyjnej w postaci Naczelnej Izby Lekarskiej jaką sami sobie nałożyli. Znam też mnóstwo lekarzy wyłącznie na gruncie towarzyskim i nie uważam ich za głupich i cynicznych. To jest trudna a zarazem godna szacunku profesja. Ale zdrowy dystans wobec ich stwierdzeń zaleciłabym każdemu.
  • @viridiana 11:08:20
    Nie kwestionuję PAni wiedzy medycznej, ale moim zdaniem ( mam 56 lat) "leczenie" naturalne- czyli ograniczenie do minimum! jakichkolwiek leków, jest najlepszym sposobem.

    Czy może PAni jednoznacznie stwierdzić, że kwetiapina nie wpływa negatywnie na popęd seksualny?

    Czy może PAni jednoznacznie stwierdzić, że inne środki psychotropowe i uspokajające nie obniżają wrażliwości, nie tylko uczuciowej ale i tej naturalnej, jak chociażby wrażliwość na dotyk, smak, węch?

    Czy może PAni jednoznacznie zakwestionować twierdzenie, że sam człowiek wie najlepiej, czego konkretnie w danym momencie potrzebuje i co jest dla niego dobre? (... tu oczywiście jest w danym przypadku Pani Natalii pewien problem, bo utrzymuje, że taki styl życia jej odpowiada, tylko czy na pewno; tego nie rozwiążemy, a zwłaszcza tu.)

    Jesteśmy nie tylko istotami duchowymi, które cechuje dążenie do celów wyższych, zaryzykuję twierdzenie, że w tej samej mierze jesteśmy całkowicie zanurzeni w fizyczny, sensualny świat i negowanie tego jest absurdalne i ... jak widać szkodliwe. Jasne, że na świecie są mnisi i mniszki, są genialne wręcz przykłady (Hildegarda z Bingen i in.) odstawienia dosłownie wszystkiego i życia "w promieniach Słońca", są, ale to są doświadczenia jednostkowe i konieczny jest "świadomy wybór" takiej konkretnej ścieżki. Na tych ścieżkach zwykle pojawia się Mistrz... ale i on odchodzi w pewnym momencie, w ten czy inny sposób: albo uczeń porzuca mistrza, bo nie jest w stanie sprostać zadaniom przezeń wyznaczonym, albo mistrz nie jest już potrzebny, bo uczeń "zdobył kalifikacje". W takich przypadkach nikt nie rozczula się nad sobą... zwykle żyje w ekstazie lub euforii i... żadne leki nie są mu potrzebne.

    Tak sądzę. :)
  • @Natalia Julia Nowak 19:06:55
    Rany Boskie, Pani Julio! Eutanazja, grzebanie się w dzieciństwie, indukowanie roszczeniowej postawy wobec rodziców, trwała niepełnosprawność, coaching? Któż to takie debilne zalecenia Pani dawał, psychoterapeuta?! Kto zwracał się w formie - "ej ty, Kaśka, Maryśka..."? Wierzę Pani, ale myślałam, że nic już mnie nie zadziwi :)

    Zaburzenia osobowości formalnie nie są zaliczane do niepełnosprawności i możliwe do skorygowania metodą psychoterapii poznawczo-behavioralnej. Najgorzej jest z osobowością borderline, której psychoterapia często musi być wspomagana farmakologicznie ale i tu pojawiają się jaskółki wiosny w postaci podobno skutecznych kompilacji kilku technik psychoterapeutycznych. Terapia zwykłych zaburzeń osobowości trwa kilka lat. Zresztą po co ja to piszę? Przecież to Pani jest autorką rewelacyjnych artykułów na temat zaburzeń osobowości i te sprawy zna od podszewki. To tak, jakbym Pana Oparę chciała pouczać w przedmiocie anestezji.
    Przypuszczam, że pierwsze, nieudane próby terapii totalnie zniechęciły Panią do ich kontynuowania. Obecnie w Poradniach finansowanych przez NFZ psychoterapeuta bez certyfikatu i superwizora nie ma prawa być zatrudniony, więc jest mniejsze ryzyko złego trafienia. Jednak nawet dzisiaj to pacjent powinien wiedzieć w jakim nurcie chce pracować i jaki będzie dla niego najskuteczniejszy w usunięciu zaburzeń. Odnośnie gabinetów prywatnych, nadal jest to pełny dramat. Jako osobie zainteresowanej tą tematyką pozwolę sobie polecić książkę T.Witkowskiego "Psychoterapia bez makijażu", gdzie te dramaty są opisane. Być może też już ją Pani zna. Jeśli ma Pani konto na facebooku, swego czasu publikowała tam bardzo ciekawe artykuły związane z tą tematyką niejaka "Nani".
    Odnośnie pozostałych kwestii w pełni podzielam Pani mądre podejście - "Medycyna objawowa? Ważne, że skuteczna!", które wybitnie podniosło Pani komfort życia. A skutkami opisanymi przez Panią Marię proszę się nie przejmować. Na szczęście nie dotyczą one każdego pacjenta leczonego kwetiapiną.
    Pozdrawiam serdecznie i proszę o następne artykuły z dziedziny psychologii. Proszę również rozważyć moją sugestię w postaci ich książkowej publikacji.
  • @Maria. 01:04:05
    Uważam, że może Pani spać spokojnie. Ma Pani bardzo pożyteczny zawód, poważnie interesuje się psychiatrią.


    -potwierdza pani tylko, ze droga ktora pani Natalia kroczy jest wlasciwa. Jakby byla szczesliwa to nie szukalaby rad u obcych ludzi.

    Opinia znajomej psychiatry: osoby ktore interesuja sie psychologia, psychiatria najczesciej robia to, by sobie pomoc. Ona rowniez po latach stwierdzila, ze poszla by znalezc rozwiazanie swojej sytuacji. Zgodna jest do jednego szewc w dziurawych butach chodzi.

    A on powiedział, -nie, to kobiety wychodzą za mąż, żeby mieć rodzinę. Mężczyźni się żenią, żeby nie szukać "tego"daleko.

    - Kobieta prawdy nie powie w tym temacie.


    Wielką hipokryzję uprawia kościół opowiadając o "naturalnych" metodach zapobiegania ciąży.

    -to nie bajki, a prawda. Wybor nalezy do pary, na jaka metode sie zdecyduje.


    Kiedy naturalne jest tylko zachodzenie w ciążę.


    -in vitro?
  • @rowszan 19:43:19
    Moja Mama zmarła po 5-tym zawale serca. To, że przeżyła 4 i nadal sprawnie funkcjonowała, zawdzięcza stosowaniu się do restrykcyjnego reżimu farmakologicznego i dietetycznego zaproponowanego przez lekarzy. Dlatego nie zniesławiam ani lekarzy ani medycyny mając na uwadze, że obecne ich osiągnięcia pozwolą na przestrzeni może 10-ciu lat wydrukować takim pacjentom nowe serce, zastąpić nim zniszczone a tym samym przedłużyć ich życie. Takich szans nie mieli nasi najbliżsi. Ale ostatnio spotkałam człowieka 40 -to letniego, który cieszył się życiem, jadł co lubi i unikał lekarzy. Nie wiedział, że ma nadciśnienie tętnicze aż do czasu 2 zawałów mózgu, które uczyniły z niego kalekę. M.in. dlatego z politowaniem czytam teksty autorów odsądzających od czci i wiary leczenie objawowe, stanowiące rzekomo zagrożenie dla człowieka.
    Pozdrawiam serdecznie i współczuję w nieszczęściu.
  • @ABX 21:05:37
    Jeżeli tak, jeśli Pani Maria zamierza napisać artykuł o Nowej Medycynie Germańskiej to już się cieszę, bo wówczas ja opiszę znane mi łajdactwa realizowane na kanwie tej teorii.
  • @Maria. 21:55:03
    Ależ Pani trywializuje tę skądinąd znakomitą rozrywkę w damsko-męskich relacjach :)
  • @Ryszard Opara 02:24:29
    Cóż, jako wyleczona objawowo w ciągu miesiąca z refluksu, w ramach osobistej ekspiacji przyznaję się do drobnej złośliwości...
  • @a.b.c. 10:46:02
    Szanowny Panie, Szanowna Pani A.B.C.

    Witam serdecznie na łamach Neon24.pl.
    Nie wiem czy Pan/Pani już tutaj prowadziliście dyskusję - ale zapraszam serdecznie. Bardzo ciekawe wypowiedzi, kometarze.

    Przesyłam ukłony i pozdrowienia
  • @viridiana 11:08:20
    Szanowna Pani Viridiano,

    Dziękuję uprzejmie za znakomity i świetnie wyważony komentarz.

    Właśnie tak moim zdaniem powinna być prowadzona dyskusja na Neon24

    Przesyłam ukłony
  • @Pedant 07:11:32
    Ja już po akcji "huzia na Józia" niemalże boję się odezwać, ale czyż wady letalne nie są ewidentnym błędem natury?
  • @viridiana 13:07:44
    Mogą być niedostatkiem miłości.
  • @JimA 13:13:01
    Mogą być spowodowane niedostatkiem miłości.
  • @JimA 07:43:30
    Nie wiem, czy będzie spała jak dziecko, ale z pierwszym zdaniem końcowego akapitu zgadzam się całkowicie. No i takie skojarzenia czystości z abstynencją seksualną, należałoby przepracować w gabinecie psychoterapeuty. Oczywiście, nic na siłę.
  • @viridiana 11:29:58
    Szanowna Pani.

    Ma Pani absolutną rację.
    No cóż, lekarze to przecież też ludzie.

    Ja w swojej wieloletniej pracy w zawodzie - w kilku zresztą krajach świata - w Polsce, Austrii, Australii, USA i Nowej Zelandii - spotkałem naprawdę bardzo wielu lekarzy, różnej narodowości, różnej wiery, róznej specjalności

    Wielu z nich pamiętam, z wieloma jestem w kontakcie - ale tak naprawdę niewielu darzę wielkim szacunkiem. W stosunku do wielu jestem bardzo rozczarowany, albo nawet negatywnie nastawiony...
    Ale...lekarze to także ludzie, są omylni a w swoich działaniach, czasem a może nawet w większości zawsze kierują się własnym interesem...

    A ja zawsze uważałem, że każdy lekarz powinien przede wszystkim - i to zawsze na pierszym miejscu kierować się interesami swoich pacjentów.
    Dlatego też zresztą, nie praktykuję obecnie medycyny...

    Pozdrawiam serdecznie
  • @JimA 11:37:43
    Moja wiedza medyczna jest wyrywkowa, ale z Pana stwierdzeniem, że leki należy zażywać wyłącznie w stanach absolutnie koniecznych, gdzie zaniechanie farmakoterapii stanowi realne zagrożenie życia i degradację psychofizyczną zgadzam się w 100% Sama zażywam tylko 2 pastylki na nadciśnienie, po kilku nieudanych próbach ich odstawienia.

    Nie, nie mam ani takiej wiedzy ani doświadczeń zawodowych aby wypowiadać się na temat wpływu kwetiapiny na popęd seksualny, ponieważ na ten popęd może wpływać bardzo wiele innych czynników niezależnie od terapii kwetiapiną. W formie anegdotycznej mogę napisać, że pewien pacjent stwierdził, że leki na nadciśnienie zabiły w nim radość życia i je odstawił decydując, że woli żyć krócej ale radośnie. Różnie to bywa z tymi lekami.

    Jakiś odsetek niemowląt rodzi się z instynktem spożywania pokarmów niezbędnych dla organizmu ale teoretycznie niejadalnych, takich jak piołun, wapno, węgiel. Myślę że wówczas sam organizm wie, czego potrzebuje. Potem niestety ten instynkt zanika, podczas gdy u zwierząt jest on stale obecny. A odnośnie Pani Natalii, gdybałabym o zbyt restrykcyjnym wychowaniu i podświadomym tłumieniu potrzeb bliskości łącznie z potrzebą macierzyństwa (mimo, że sama podświadomość jest tylko konstruktem hipotetycznym)

    Przepraszam, nie chcę nikogo urazić, ale życie mnichów uważam za życie w klatce. A niech tam, uważam klasztor za patologię! Trudno mi sobie wyobrazić, że można z tego czerpać przyjemność, wielbić jakieś mistyczne autorytety itp. Ale najwyraźniej można.
  • @JimA 13:13:43
    Oj Jimie wiosna , jak to mowi stare przyslowie pszczol :"jak przyjdzie ochota to i pies kota wychrobota ".
  • @viridiana 13:14:15..." skojarzenia czystości z abstynencją seksualną, "...
    Gdyby tak dało się zmienić tematykę ogłupiającej propagandy, przemycającej wartości godzące w byt człowieka i zastąpić jej treści propagandą czystości / abstynencji seksualnej? Wszelkie programy, idee i mozolny trud, zmierzający do eliminacji ludzkości, stałyby się zbędne, gdyż ludzie w okresie jednego pokolenia przestaliby istnieć i to z wyłącznie własnego wyboru. Eliminacja przeludnienia w stopniu absolutnym, coś pięknego.
    I, cały trud stworzenia, poszedłby na marne z powodu zachowania czci dziewiczego stanu.
  • @
    Baaaaaardzo ciekawa dyskusja. Prowokatorzy też się do tego przyczynili.

    that's the way aha aha i like it :-)
  • @Pedant 08:43:13
    Pedantowi w kwestii zawodów miłosnych:

    https://www.youtube.com/watch?v=BEDJyQJ9mIk
  • @rowszan 14:38:56
    Lato, Lato! ejże Ty! ;)

    jak przyjdzie ochota to i słoń mrówkę wyłomota... :)))

    Więc chodź pomaluj mój świat... :)

    Ja nie rozumiem tych psychiatrów i psychologów, kompletnie!

    Ale ok, tu pragnę zwrócić uwagę na fakt, że gros dyskusji skupia się na PAni Natalii. Dobrze by było, żeby Pani NAtalia doceniła fakt, że rozmawia z życzliwymi osobami, szczerze przejętymi jej problemem bezsenności. Nie znalazłem bowiem w ani jednej wypowiedzi/komentarzu, cienia hejtu czy cynizmu, a wręcz przeciwnie: same dobre "rady" ludzi, którzy być może już przeżyli swoje "lata młodości" ale nadal umieją czerpać radość z życia. Mając dzieci! :)

    Myślę, że lęk Pani Natalii i niechęć do życia w podstawowej wspólnocie: mężczyzna- kobieta, są indukowane, pytanie czym i przez kogo, i jak. No na to pytanie musi znaleźć odpowiedź sama.

    PS. Nawiasem, spotkałem psychiatrę, który na pytanie: skąd biorą się stany lękowe? Odpowiedział: gdybym wiedział, dostałbym Nobla.

    :))) Kiedyś się zastanawiałem kto kogo leczy, lekarz pacjenta czy pacjent lekarza. :) A potem zająłem się kozami i końmi. W nosie mam takich konowałów.
    Tak! Idzie wiosna! :)

    https://www.youtube.com/watch?v=bw8xKaTOf3c

    https://www.youtube.com/watch?v=je1T-yQWr1g
  • @viridiana 13:57:05
    "... ale teoretycznie niejadalnych, takich jak piołun, wapno, węgiel."-

    - wszystkie te są jadalne, tylko we właściwych dawkach. Wszystko jest jadalne!, tylko trzeba znać umiar. Rozumiem, dzieci nie mają. Ok, od tego mają rodziców lub dziadków. Nie chcę nudzić... ale opowiem historię z dzieciństwa:

    rosły porzeczki przy płocie. Mój dziadek robił wszystko co mógł, żebym tych porzeczek nie oberwał przed dojrzeniem. Nie udawało się. Nie było takiej siły, żeby mnie oderwać od krzaków zielonych, niedojrzałych porzeczek. Tak, tak! Byłem straszony: CZERWONKĄ! i innymi STRASZNYMI CHOROBAMI!

    Dzisiaj wiem, że potrzebowałem witaminy C, być może miałem niedobór, a dziadek? ... no cóż, też chciał dobrze. :)

    To tak, tytułem anegdoty.
  • @Nibiru 14:57:44
    Czołem Nibibiru

    "Prowokatorzy..."-

    - kogo konkretnie masz na myśli?
  • @Ryszard Opara 12:53:54 pozdrawiam
    Wstrząsające doniesienia! Szczepienia w Izraelu zabiły 40 razy więcej seniorów i 260 razy więcej juniorów niż Covid. Jak można się odwiedzić ze strony Life Site News z artykułu autorstwa Patricka Delaneya „Experimental vaccine death rate for Israel's elderly 40 times higher than COVID-19 deaths: researchers", „współczynnik śmiertelności po szczepieniach eksperymentalnych w przypadku starszych osób w Izraelu 40 razy wyższy niż zgonów spowodowanych COVID-19". Według naukowców „szczepionka Pfizera zabiła »około 40 razy więcej (starszych) ludzi« i »260 razy« więcej młodych niż »to, co wirus COVID-19 zabiłby w danym okresie«".
    Według Life Site News pracownik naukowy Medicine Emerging Infectious and Tropical Diseases at Aix-Marseille University, dr Hervé Seligmann i inżynier Haim Yativ na podstawie raportów izraelskiego Ministerstwa Zdrowia stwierdzili, „że szczepionka eksperymentalna mRNA z firmy Pfizer zabiła »około 40 razy więcej (starszych) ludzi, niż zabiłaby sama choroba« w ciągu ostatnich pięciu tygodni szczepień". Wśród młodszych Izraelczyków „wskaźniki śmiertelności są 260-krotnie większe niż w przypadku wirusa COVID-19 w danym okresie".

    - Seligmann jest obywatelem izraelsko-luksemburskim, ukończył biologię na Uniwersytecie Hebrajskim w Jerozolimie i napisał ponad 100 publikacji naukowych - czytamy. Zdaniem naukowców z Izraela ich szacunki są mniejsze od realnej szkodliwości szczepionek, bo uwzględniają tylko zgony, które nastąpiły od razu po szczepieniu, a nie zgony wynikające z użycia szczepionki w późniejszym okresie. Naukowcy podejrzewają też, że jeszcze większe negatywne skutki szczepionek ujawnią się w późniejszym okresie.

    Według amerykańskiego portalu „przeciwciała przeciw COVID wytworzone przez szczepionkę, zamiast chronić osobę, powodują cięższą lub śmiertelną chorobę [...]. Szczepionka raczej wzmacnia infekcję, niż zapobiega uszkodzeniom". Przykładem może być szczepionka na gorączkę denga.

    Izraelscy naukowcy politykę wymuszania przez władze Izraela szczepień nazwali „nowym holocaustem". Izraelski rząd „wprowadził system »zielonej przepustki«, [...] który zapewnia [...] wstęp do miejsc takich jak obiekty rozrywkowe i rekreacyjne. [...] zieloną przepustkę otrzymają tylko ci, których zaszczepiono, a nie osoby, u których wynik testu na obecność wirusa jest negatywny. Proponowane korzyści obejmują dostęp do „nieistotnych" dla egzystencji firm, a także brak konieczności samo izolowania, jeśli zostanie zidentyfikowany jako bliski kontakt potwierdzonego przypadku COVID-19, oraz brak konieczności samo izolowania po powrocie" z terenów z nasiloną pandemią.

    Zdaniem amerykańskiego portalu „pomimo braku dowodów na to, że te eksperymentalne szczepionki faktycznie zapobiegają przenoszeniu wirusa, izraelski minister zdrowia Juli Edelstein powiedział [...], że „szczepienie jest moralnym obowiązkiem". - To część naszej wspólnej odpowiedzialności - grzmiał. Poszedł nawet dalej, deklarując: „Kto nie zostanie zaszczepiony, zostanie w tyle".

    Izraelska „zielona przepustka wymaga odnawiania co sześć miesięcy i pomimo posiadania takiej przepustki, jednostka nadal musi przestrzegać zasad maskowania i fizycznego dystansowania się". - The Jerusalem Post poinformował również, że rozważa się wprowadzenie przepisów, które pozwolą pracodawcom odmówić nieszczepionym osobom wstępu do miejsca pracy. Takie środki skłoniły Business Insider do opisania tego kraju jako „toczącego wojnę z niezaszczepionymi". Tymczasem dr Anthony Fauci, główny doradca medyczny prezydenta Joe Bidena, określił izraelską odpowiedź na szczepienia jako "wyjątkowo dobrą" - czytamy.

    Jan Bodakowski
  • All
    Jest jedna rzecz, którą zignorowaliśmy w wypowiedzi Natalii: " Lot nad kukułczym gniazdem".
    Może to jest klucz.
  • @JimA 16:08:16
    //"Prowokatorzy..."-
    - kogo konkretnie masz na myśli?//

    Na myśli mam każdego kto nieco prowokującym (w nie złośliwym tego słowa znaczeniu) inspiruje do pogłębiongo rozpracowania tematu.
    PZDR
  • Psychotropy powinny być ostatecznością
    Bardzo dziękuję za ogromną dawkę motywacji do dalszego trwania w czystości. Przecież robię to nie tylko dla siebie, ale także dla tych, którzy we mnie wątpią. Niech się niedowiarkowie przekonają, że nie byłam, nie jestem i nigdy nie będę taka jak większość moich rówieśników. Dopóki żyję, dopóty płonie ogień zapomnianych wartości moralnych!

    Teraz do tych, którym przeszkadza fakt, iż jesienią 2018 roku zaczęłam przyjmować kwetiapinę (a później również prometazynę). Myślę, że po 27 latach męczarni (bo zaburzenia rytmu dobowego SĄ ogromną męczarnią - proszę mi wierzyć!) miałam prawo sięgnąć po radykalne środki w celu przerwania tych niekończących się tortur. Zawsze uważałam, iż leki psychotropowe powinny być ostatecznością. No i tak właśnie było w moim przypadku. Skoro melatonina, hydroksyzyna i tabletki ziołowe zawiodły, nadszedł czas na PRAWDZIWĄ farmakoterapię. Strach strachem, uprzedzenia uprzedzeniami, ale NIE DA SIĘ normalnie funkcjonować w trybie "40 godzin czuwania + 16 godzin spania".

    Życzę spokojnej nocy!
  • @viridiana 11:08:20
    Pani viridiano,

    Nie mogę mieć do Pani/nikogo pretensji o subiektywne odbieranie tego, co piszę. Sama zauważam, że wypowiadam się nieprecyzyjnie i można zrozumieć to co piszę INACZEJ.

    1/W temacie odstawiania silnie działających środków farmaceutycznych (leków) a także NAGŁEJ zmiany tych farmaceutyków (np. l. nasercowych) To:
    SĄ TO BARDZO NIEBEZPIECZNE SYTUACJE. Nie wiadomo jak organizm może zareagować na taką zmianę.
    Zawsze o tym uprzedzałam rodziców, którzy po wizycie u lekarza otrzymywali "nowe zestawy".

    To, co napisałam pani Natalii nie miało służyć do straszenia czy natychmiastowego odstawienia neuroleptyków, które pomagają jej zasnąć. Napisałam to, co napisałam, WIEDZĄC że Natalia nie jest bezmyślnym stworzeniem, które przestraszy się i natychmiast odstawi psychotropy.
    2/
    WIEM, że istnieją różne techniki relaksacyjne, rozluźniające. Co do działania muzyki klasycznej na pracę mózgu, to są na to dowody i można je znaleźć. Można PRÓBOWAĆ, powinno się szukać sposobu, aby nie podążać ścieżką zwiększania dawek "leków". Co już lekarz p. Natalii zalecił. Jak słusznie pani, pani viridiano, zauważyła, organizm jest homeostatem dążącym do równowagi. W przypadku p. Natalii nierozwiązanie przyczyny bezsenności będzie prowadziło do zwiększania dawek neuroleptyków.
    Dlaczego ludzie muszą zwiększać dawki farmaceutyków ? Dlatego, że system immunologiczny rozpoznaje trucizny i je metabolizuje - zobojętnia. W historii są znane przypadki władców, którzy obawiali się otrucia. W tym celu zażywali niewielkie dawki, aby się uodpornić.

    Dźwięk jest falą, praca mózgu tez jest rejestrowana przez odczyt fal elektroencefalografem Wikipedia :Elektroencefalograf – urządzenie wykorzystywane w elektroencefalografii (EEG); rejestruje zespół słabych sygnałów elektrycznych zapisanych jednocześnie w różnych punktach skóry głowy. Sygnały te wyrażają rytmy i fazy zwane także falami mózgowymi. Są to drgania elektryczne w miarę regularne o częstotliwości, która nie przekracza 0,5–35 Hz. Informują one o rozmieszczeniu źródeł fal elektromagnetycznych wewnątrz mózgu. Zależności między wykresami pozwalają scharakteryzować fale mózgowe, a interpretację wykorzystać do celów diagnostycznych przez porównanie aktywności mózgu normalnej z patologiczną.

    3/ Pani viridiano, usuwanie objawów tzw. chorób przewlekłych bez usunięcia przyczyny zmian w organizmie, nie prowadzi do zdrowia.

    Podpisuję się pod wielokrotnie przytaczaną na Neonie24 opinią, że NIC NA SIŁĘ nie można robić. Człowiek jest obiektem autonomicznym samosterownym (wg.cybernetyków) Zatem musi SAM DOKONYWAĆ WYBORÓW. I ponosić ich konsekwencje.

    4/ ///Swego czasu istniała swoista moda, na mówienie pacjentom prawdy. Zgodnie z tym trendem, grubiański neurochirurg, po zrobieniu biopsji płatów czołowych mózgu i zdiagnozowaniu gwiaździaka dał znajomemu 3 miesiące życia.///
    To nie jest "moda". To jest obowiązująca zasada. To jest właśnie robienie voodoo we współczesnej medycynie. Po "wykryciu" jakichś zmian wpiera się człowiekowi, że ma raka i to złośliwego.
    Ja nie mogę tego ścierpieć. Co pewien czas pokazują w tv jakiegoś biedaka, który się "chwali" : - lekarz "dał" mi 3 miesiące życia a ja już żyję dwa lata!
    Technologia w swym zaawansowaniu jest w stanie wykrywać coraz więcej- najdrobniejsze zmiany w ciele człowieka. Z którymi mógłby żyć długo bez konieczności ich traktowania procedurami onko-logicznymi.

    Mój śp.teść nie miał takiego szczęścia jak Pani znajomy. Miał operację mózgu, lekarz stwierdził "gwiaździściaka", "dał" mu niewiele życia. Grilowanie promieniami dopełniło dzieła zniszczenia, teść zmarł.

    5/ Jeśliby Pani sprawdziła statystyki śmiertelności nowotworów, to przodują kraje, w których się ich dzięki technologicznemu zaawansowaniu, najwięcej nawykrywa. I zastosuje "rokefelerne" procedury onko-logiczne.
    W ub. roku odeszło "dzięki" tym procedurom 6 osób z grona moich bliskich i znajomych.

    6/ Kiedyś też należałam do entuzjastów szczepień, wierzyłam w leczenie chemią i promieniowaniem.
    Do czasu.

    Pasteur miał też wiele osiągnięć naukowych. Jednak swoimi matactwami za które dostawał wynagrodzenie, zasługuje na potępienie. Jest to sprawiedliwa ocena. W której fałszerstwo trzeba nazwać fałszerstwem. Ze względu na tragiczne skutki funkcjonowania TEORII INFEKCYJNOŚCI i żądanie utrzymania fałszerstw w tajemnicy po jego śmierci, Pasteur nie zasługuje na miano prawdziwego naukowca.
  • @viridiana 12:50:56
    ///Jeżeli tak, jeśli Pani Maria zamierza napisać artykuł o Nowej Medycynie Germańskiej to już się cieszę, bo wówczas ja opiszę znane mi łajdactwa realizowane na kanwie tej teorii.///

    Nie będę pisać na ten temat.
    Z mojego doświadczenia wynika, że nie warto wydatkować energii na przekonywanie nieprzekonanych.
    Działa tu reguł 5xN (nikt nigdy nikogo do niczego nie przekonał)

    Kto ma potrzebę, sam może znaleźć informacje, "zajawka" jest na Neonie

    https://anthony.neon24.pl/post/160631,nowa-germanska-medycyna

    Jednak miałabym do Pani prośbę o podanie znanych Pani łajdactw realizowanych, jak Pani uważa, "na kanwie tej teorii".
    Uważam, że może to być ważne także dla czytających informacje na Neonie24.

    Tu muszę napisać, że G. Heilkunde nie jest teorią. Jest paradygmatem.

    Z mojej orientacji wynika, że w Polsce nie ma ośrodków leczenia wg. GH,
    Być może, że jacyś ignoranci zabrali się za robienie interesów na naiwnych ludziach.

    pozdrawiam
  • @Maria. 00:07:59
    Szanowna Pani Mario,

    Znakomita, wyważona odpowiedź - na wiele wątpliwości Pani Viridiany.
    "Podpisuje się pod nią dwoma rękami..."

    Zresztą moim zdaniem, do wielu problemów, których na codzień sprawia nam życie, trzeba zawsze podchodzić z pewnym dystansem.
    I z pewnością nie ma racji ten - kto nie ma wątpliwości...

    Ja, tak pisałem zresztą już wielokrotnie na łamach Neon24.pl - twierdzę wprost:
    "Im dłużej żyję, im więcej patrzę, próbując analizować to wszystko co się dzieje w moim życiu, w moim otoczeniu - tym bardziej staję się filozofem".

    Moje dzieciństwo, studia medyczne potem wiele lat praktyki w zawodzie (w różnych krajach świata) - dało mi sporo wiedzy na temat człowieka, jego ciała, natury i duszy (jeżeli dusza istnieje) - a więc mam wiele powodów i podstaw do rozmyślań...

    A obecnie, patrząc na to co się dzieje wokół, analizując realia obecnej współczesności - trudno naprawdę inaczej podchodzić do życia.
    Wszystkich dylemantów współczesności i przyszlości - napewno nie jesteśmy w stanie SAMI rozwiązać... ale próbować trzeba...

    To, w pewnym sensie stało się misją mojego życia.
    Dlatego funkcjonuje Neon24.pl - jako platforma porozumienia ludzi.

    Przesyłam ukłony
  • @Natalia Julia Nowak 23:25:05
    Szanowna Pani Natalio - Szanowna Pani NJN

    Przeglądając wszystkie komentarze pod tym artykułem, zacząłem sie trochę zastanawiać - nad zmianą tytułu artykułu...na
    "Historia Choroby Pani NJN - oraz porady życzliwych ludzi".

    Ale, proszę wybaczyć mój żart.
    Cieszę się, że przedstawiła Pani swoje problemy - oraz, że wywiązała się gorąca i szczegółowa dyskusja na ten temat. Zarówno ludzi znających się na medycynie - jak i nie fachowców ale napewno ludzi życzliwych Pani...
    Mam nadzieję, ma się Pani nad czym zastanawiać - a w sumie cała dyskusja pomoże Pani -na zrozumienie pewnych aspektów Pani zdrowia.

    Moim zdaniem, każdy człowiek powinien zawsze słuchać własnego ciała oraz myśli - i odpowiednio to analizować, zrozumieć a potem stosować.

    Moim zdaniem - każdy człowiek musi być lekarzem samego siebie.
    "Homine - audite et cura te ipsum"

    Przesyłam serdeczne pozdrowienia.
  • @kula Lis 69 16:11:19
    Szanowny Panie,

    Uprzejmie dziękuję za komentarz/informacje o tym co się dzieje w Izraelu.
    To naprawdę wstrząsające a jednocześnie - bardzo istotne dane.

    Mam nadzieję, że dzięki takim właśnie informacjom, większość ludzkości - w najbliższym czasie obudzi się z letargu, zacznie rozumieć i analizować rozmaite szczegóły realiów współczesności - tego co się dzieje na naszym świecie - w ramach Pandemii Covid...

    Mam wielką nadzieję, że ludzie/ludzkość zaczną działać razem w obronie swojej własnej przyszłości...

    Pozdrawiam serdecznie
  • @Ryszard Opara 03:36:56
    "Moim zdaniem - każdy człowiek musi być lekarzem samego siebie."
    Jest takie powiedzenie:
    Jeśli chcesz żeby coś było zrobione dobrze musisz zrobić to sam!
    Szczególnie prawdziwe jest to stwierdzenie w odniesieniu do własnego zdrowia.
    Wybitny kanadyjski lekarz William Osler powiedział kiedyś coś takiego:
    jeśli doktor pozwoli pacjentowi mówić wystarczająco długo o swojej chorobie to pacjent sam postawi właściwą diagnozę.
    Dzisiaj wielu lekarzy nawet nie spogląda na swojego pacjenta, nie dotknie go tylko ma wlepiony wzrok w monitor komputera (tam ma wyniki badań!).
    Inne jego stwierdzenia:
    One of the first duties of the physician is to educate the masses not to take medicine.
    The desire to take medicine is perhaps the greatest feature which distinguishes man from animals.
    It is much more important to know what sort of a patient has a disease than what sort of a disease a patient has.
    Inny wybitny lekarz Henry Bieler który napisał książkę: "Food is your best medicine" (na wstępie tej książki dziękują doktorowi za przywrócenie zdrowia takie sławy jak Gloria Swanson i Greta Garbo) uważał, że dla doktora bardzo cenna jest obserwacja, wygląd pacjenta, sposób jego poruszania, brzmienie głosu, jego reakcje itd.
    Który lekarz dzisiaj zwraca na to uwagę?
    Do tego lekarza nawet jak był już na emeryturze ściągali znani ludzie z całego świata!
  • @Natalia Julia Nowak 23:25:05..."Bardzo dziękuję za ogromną dawkę motywacji do dalszego trwania w czystości.
    Przecież robię to nie tylko dla siebie, ale także dla tych, którzy we mnie wątpią. Niech się niedowiarkowie przekonają, że nie byłam, nie jestem i nigdy nie będę taka jak większość moich rówieśników. Dopóki żyję, dopóty płonie ogień zapomnianych wartości moralnych!"...

    Zjawisko życia jest tak przemyślane, by ukazywać jego różnorodność a także i jego dysproporcje. Dopiero w takich warunkach możliwe są jego obserwacje, badania, nauka zachowań.
    Gdyby wszyscy byli podobni, któż dostrzegałby jakiekolwiek różnice pomiędzy żyjącymi?
    Muszą więc być obecne stany normatywne, przejściowe, oraz krańcowe, takie, które już na pierwszy "rzut oka" są od większości odmienne.
    Źle jednak jest, kiedy te stany są przyjmowane jako normatywne. Gorzej, kiedy te stany znajdują oparcie w osobach kierujących dyskusją, pochwalające i wręcz gloryfikujące to, co kwalifikuje się poddaniu wykwalifikowanej opiece.
    Możliwe, że jest to zjawisko "tych" czasów, w których, patologia zajmuje miejsce normalności i wyznacza nowe normy i "wartości moralne".
    Ale, przyjmując, że celem życia jest jego doświadczanie, czyli, poznawanie różnorodności doznań i zachowań, wtedy można by pokusić się o tezę, że tak, cytowany tekst i jego wydźwięk, to jego element, a to, że nagle wypycha zachowania i stan umysłu, uznane za podstawowy i będący zarazem punktem wyjścia dla ocen jego normalności, wtedy należy uznać, że w/w patologiczne deklaracje, stały się, oto, nową normalnością i, że znalazły bez krępacji i zażenowania, podatny grunt.
  • @Pedant 08:43:13
    ///"Na początek trzeba się zakochać, a potem iść na całość. :)"

    Ryzykowna rada. Na miłości można się zawieść :(///

    Jedynie pan Pedant zachował racjonalną powściągliwość w wyrażaniu entuzjazmu na powyższą sugestię.
    ============================================

    Mimo, że w globalnowioskowym przekonaniu funkcjonuje nagminnie pogląd, że istnieją skutki bez przyczyny - co dotyczy tzw. "wad genetycznych", których konsekwencją jest rodzenie chorych dzieci, to ja w te ZABOBONY nie wierzę.

    Szczerze radzę wszystkim osobom przekonanym, że uleczyły ich jakieś farmaceutyki, aby się OBUDZIŁY z życia w wirtualu cudów medfarmy.

    Mnie męczy moja wyobraźnia tworząc scenariusze wydarzeń z beztrosko rzuconego zdania:
    "Na początek trzeba się zakochać, a potem iść na całość".

    Nie sądzę, żeby pani Natalia z dnia na dzień rzuciła farmaceutyki. Powiedzmy, że by się zakochała. Może zaufałaby mężczyźnie, poszłaby na tzw. "partnerstwo" - (usankcjonowaną formę wymiany usług seksualnych bez gwarancji na trwałość związku w przyszłości)

    Sporo napisałam na temat skutków przyjmowania farmaceutyków przez matki podczas ciąży.
    Co mówi ulotka kwetiapiny o ciąży ?
    http://leki.urpl.gov.pl/files/PINEXET_25.pdf
    "Nie określono dotąd bezpieczeństwa ani skuteczności kwetiapiny u kobiet w ciąży. Nie stwierdzono dotychczas oznak szkodliwości w badaniach na zwierzętach, jednak możliwe działanie na oko u płodu nie było badane. Dlatego kwetiapinę należy podawać w ciąży jedynie wówczas, gdy związane z tym korzyści przewyższają potencjalne ryzyko. Jeśli w czasie ciąży była stosowana kwetiapina, u noworodków obserwowano objawy odstawienia."

    Biorąc pod uwagę to, co (zgodnie z rokefelernymi procedurami) jest wyprawiane w szpitalach z matkami i noworodkami, byłabym pełna obaw. Zarówno o przyszłość p. Natalii jak i ew. dziecka.
    Nie wiadomo na jakiego "partnera" trafiłaby pani Natalia. Może prócz "uniesień" niewiele więcej ten partner miałby do zaoferowania.

    To jest może zbyt daleko idąca projekcja, ale scenarzyści reality show w rodzaju "Dlaczego ja" nie muszą wiele wymyślać - to są prawdziwe historie.

    ///Muszą więc być obecne stany normatywne, przejściowe, oraz krańcowe, takie, które już na pierwszy "rzut oka" są od większości odmienne.
    Źle jednak jest, kiedy te stany są przyjmowane jako normatywne. Gorzej, kiedy te stany znajdują oparcie w osobach kierujących dyskusją, pochwalające i wręcz gloryfikujące to, co kwalifikuje się poddaniu wykwalifikowanej opiece.///

    Niedawno temu czytałam historyczne książki na temat Średniowiecza. M.in. Sekretne życie zakonów autora Jorge Blaschke, traktujące o zakonach na terenie Europy.
    W tych niespokojnych czasach (wojny grabieżcze, religijne) ludzie często decydowali się na życie w celibacie w klasztorach. To życie miało różne nurty i przeobrażenia. Dla człowieka wychowanego w średniowiecznej ascezie wybór sposobu życia Natalii byłby zwykłym wyborem.

    Tak więc, czy to co dzisiaj się dzieje ze zdominowaniem wartości związku przez sex, gloryfikacja doznań seksualnych,
    czy sugestie "leczenia" (jak na razie jeszcze nie przymusowe :-) ) braku entuzjazmu do spraw seksu - czy to
    jest normalne, czy nie jest normalne, jak z historii wynika, jest względne.
    Kto mówi o powściągliwości seksualnej, natychmiast jest wyśmiewany i zarzuca mu się nienormalność.
    Może jednak z potrzebami seksualnymi jest podobnie jak z innymi potrzebami. Np. jak z apetytem. Są smakosze i są niejadki.
    Sytuacja oceniana z pozycji mężczyzny jest zupełnie inna w ocenie kobiet. Z fizjologii samców homo sapiens wynika, że potencjalna zdolność do prokreacji trwa permanentnie, niemal do końca życia. Biologia kobiet jest INNA. Wiąże się to z komplikacją relacji, zwłaszcza w wieku postmenopauzalnym.

    Kobiety zapobiegają ciąży używając śr. hormonalnych, które zmieniają libido. Na co reklamy sugerują remedium w postaci jakichś suplementów. One oczywiście pomóc nie mogą.
    A skutki podlegania naciskom i ocenom "orgazmicznym" są potem "leczone" w gabinetach ginekologów. Jako nawracające grzybice, nadżerki, nietrzymanie moczu, z końcowym efektem w postaci
    https://www.invag.pl/atrofia-pochwy-powiklania-leczenie-cwiczenia-zanikowe-zapalenie-blony-sluzowej-pochwy/
    Czyli rakiem.

    Wrażenia całkiem przeciwne niż "uniesienia". Raczej z dołowanie i to dosłowne.
    Przepraszam za "trywializowanie" uniesień. Ale zbyt dużo bliskich mi kobiet leczonych onko logicznie na "kobiece" choroby, pożegnało się z życiem.

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930